En Pl
Home | Wall | Hyde Park | About us

HIStory, Blood on the Dance Floor i Invincible
Michael Jackson przetrwał wyniszczające oskarżenia o molestowanie dzieci dekadę wcześniej, ale można twierdzić, że nie bez poważnego uszczerbku dla swojej kariery muzycznej. Faktem było, że sprzedaż jego płyt dramatycznie spadła po 1993 roku.

W 1995 roku wydano podwójną płytę CD „HIStory – Past, Present & Future, Book 1”. Pakiet zawierał 15 jego największych hitów („Beat It”, „Billie Jean” i całą resztę) oraz 15 nowych piosenek, takich jak skłaniający do refleksji „Stranger in Moscow”, elegancka „Earth Song” czy „Scream” (w duecie z Janet, pierwszy singiel z płyty).

„You Are Not Alone”, które także znalazło się na płycie, dołączyło do grona najlepszych piosenek Michaela; stworzyło historię w Ameryce lądując, jako pierwsza piosenka w historii, prosto na pierwszym miejscu notowania Billboardu w pierwszym tygodniu. Znalazło się także na szczycie listy przebojów w Wielkiej Brytanii, po debiucie na trzecim miejscu. Słuchając „You Are Not Alone” człowiek zastanawia się, ile razy Michael próbował mówić sobie, podczas swoich najbardziej czarnych i bolesnych chwil, że w swoim życiu ma oparcie w sile wyższej, czy nawet w przyjaciołach i rodzinie - niezależnie od tego czy faktycznie w to wierzył czy nie.

Jedynym problemem z „You Are Not Alone” był dziwny teledysk, w którym Michael i Lisa Marie baraszkują półnago na tle nieskończonej zasłony. „Nie wiem czemu to zrobiłam” mówi Lisa. „Dałam się ponieść chwili. To było coś fajnego - być w teledysku Michaela Jacksona. Daj spokój!” W rzeczywistości, ta półnagość nie miała sensu i była odrobinę dekoncentrująca; widz patrząc na nich chciał aby z powrotem się ubrali.

Kolejnym utworem wybijającym się jest wersja Michaela utworu Charliego Chaplina „Smile”. Cóż za pokaz umiejętności wokalnych i przekazu jest w tej piosence! Michael nigdy nie brzmiał bardziej szczerze, wspanialej. Piosenka miała wyjść jako singiel, ale odwołano to w ostatniej chwili gdy uznano, że najprawdopodobniej nie jest wystarczająco komercyjna. Jednak kilka promocyjnych CD - teraz obiektów kolekcjonerskich - wyciekło, z okładką ze zdjęciem Michaela zawadiacko przebranego za Charliego Chaplina.

Wielkie posągi Michaela zostały wybudowane i odsłonięte w kilku europejskich miastach w czasie premiery płyty. (Tylko Michael mógł mieć wielką statuę siebie samego pływającą po Tamizie jako element promocji!) Dodatkowo zaczęły się kontrowersje dotyczące tekstu do „They Don’t Care About Us” - oskarżono Michaela o antysemityzm z powodu fragmentów tekstu „kike me” [tłum: „kike” to obraźliwe, rasistowskie określenie Żyda, czyli w tekście było „zróbcie ze mnie Żyda”] i „jew me” [tłum: „jew” oznacza po prostu „Żyd”, czyli ponownie „nazywajcie mnie Żydem”]. W rezultacie zastąpił je ostatecznie słowami „strike me” [tłum: „uderzcie we mnie”] i „do me” [tłum: „przelćcie mnie”]. Jednak każda prasa dla Michaela z reguły jest dobrą prasą, jeśli jest w trakcie promocji płyty. HIStory sprzedało się w około 15 milionach kopii na całym świecie, co było spadkiem w porównaniu do Dangerous, któremu udało się osiągnąć poziom 27 milionów (Bad sprzedało się w 25 milionach; Thriller doszedł do 52 milionów, a Off the Wall do 15 milionów). Jednak i tak, HIStory było wielkim sukcesem - zarówno artystycznym jak i komercyjnym - mimo że często ignorowanym przez media, które wciąż zajęte były przewrotnym i bardzo zajmującym prywatnym życiem Michaela.

Blood on the Dance Floor – History in the Mix, album Michaela z 1997 roku, zawierał 5 nowych piosenek oraz 8 wcześniej niepublikowanych, niesamowitych miksów tanecznych utworów z HIStory, takich jak „Scream”, „You Are Not Alone” i „Stranger in Moscow”. Kilka z nowych piosenek na Blood też jest godnych odnotowania. „Ghosts” wyróżnia się, być może dzięki bardzo sugestywnemu, pełnemu magii, stylowemu, długiemu video Michaela „Ghosts”, w którym zmienia się w starego, białego faceta bez poczucia rytmu. (Ten film to klasyczny Michael Jackson, który trzeba zobaczyć!)

Złą wiadomością dla Michaela było to, że składanka nie odniosła sukcesu w Ameryce; została odrzucona przez krytyków oraz przez większość słuchaczy, którzy wydawali się zdezorientowani, nie wiedząc czy jest to nowa płyta czy jakaś hybryda - kompilacja wcześniejszych piosenek. Fani Michaela w Wielkiej Brytanii jednak nie zawiedli: Blood było wielkim hitem na wyspach, startując z singlem „Blood on the Dance Floor” debiutującym na pierwszym miejscu listy przebojów; potem wydano album. Prawdę mówiąc, w całym jego katalogu może nie być nic lepszego od „Blood on the Dance Floor” - piosenki, o której wielu amerykańskich fanów Michaela nawet nie wie, że istnieje, tak bardzo była przeoczona. Sam ją napisał i wyprodukował.

Blood sprzedało się tylko w 4 milionach egzemplarzy na całym świecie. Mimo, że nie w porządku byłoby porównywać sprzedaż albumu z prawie samymi remiksami do sprzedaży jego innych albumów, i tak był to kiepski wynik. Ten album oraz film „Ghosts”, jak wiele rzeczy, które Michael robił w tamtym czasie, zostało zagubione w ciągłych kontrowersjach w jego świecie: trwający wciąż zamęt dotyczący jego dzieci, Lisa Marie, Debbie Rowe... Bez tego, ta robota godna gwiazdy na pewno znalazłaby doceniającą publiczność.

Trzeba też zauważyć, że przez te słabe wyniki, zarząd Sony przestał postrzegać Michaela jako „niezwyciężonego”. Zobaczono, że głowy nie spadały z głów jeśli jego płyta okazała się klapą lub jeśli był niezadowolony z wytwórni. Po tym, jak Blood on the Dance Floor zawiodła w USA, nigdy nie był już priorytetem firmy [Sony].

Invincible (wydane w październiku 2001) było podobno najdroższą płytą jaką kiedykolwiek wyprodukowano. Sony wypłaciło Michaelowi około 40 milionów dolarów zaliczki, aby je nagrał. Potem, wydali jeszcze 25 milionów na promocję (choć trudno określić jak rozdysponowali te fundusze, bo promocja była bardzo słaba).

Od początku Michael nie był podekscytowany tym projektem i być może jego brak entuzjazmu i skupienia został wychwycony przez niektórych słuchaczy. Fakt, że skomponowanie tego albumu zajęło około 3 lat - ponad 50 piosenek zostało wyprodukowanych, zmiksowanych i zremiksowanych, kompozytorzy i producenci byli zatrudniani i zwalniani i ponownie zatrudniani i zwalniani - sprawiło, że niektórzy obserwatorzy mieli wrażenie, że Michael, jak to ujął jeden z producentów, był „zanudzony na śmierć całą tą sprawą”.

Do tego, na samym początku produkcji „Invincible” Michael zaczął toczyć bój z Sony. Myślał, że licencje na mastery [tłum: oryginalne, podstawowe wersje płyt, które służą do dalszej obróbki] do jego najlepiej sprzedających się płyt (Thriller, Bad, Dangerous itd.) powrócą do niego w 2000 roku i liczył już dni do czasu, gdy to się stanie. Wtedy byłby w stanie sprzedawać dalej te utwory na własną rękę lub we współpracy z inną wytwórnią i nie musiałby dzielić się zyskami z Sony. Jednak gdy jego prawnicy sprawdzili dokładnie jego kontrakt, zauważyli, że prawa do klasyków powrócą do Michaela tylko jeśli będzie on co 2 lata nagrywał nową płytę dla Sony - co nigdy nie mogło mieć miejsca w świecie Michaela Jacksona, w którym spędzał on lata nad jednym projektem. W umowie był nawet wyszczególniony album bożonarodzeniowy (nie nagrywał takich płyt od lat siedemdziesiątych, z Jackson 5), o którym Michael mówił, że nie wiedział, a także kilka ścieżek dźwiękowych do filmów. Michael był bardzo w tyle za tym ustalonym harmonogramem nagrań i nigdy nie byłby w stanie go nadgonić, i nawet nie miał zamiaru próbować tego robić. Jednak za każdy album, którego nie dostarczył (czyli większość z nich), Sony miało prawo dodać kilka lat do daty zwrócenia praw do innych albumów. W ten sposób Michael byłby starszy niż sam Bóg zanim prawa do jego najlepszych albumów wróciłyby do niego.

Po dochodzeniu w tej sprawie okazało się, że ten sam prawnik, który reprezentował Michaela przy tej umowie reprezentował także Sony. (Zastanawiające jest, jak coś takiego w ogóle mogło mieć miejsce?) Dzięki temu Michael zdołał wycofać się z całej umowy z Sony powołując się na oczywisty konflikt interesów podczas negocjacji. Ostatecznie postanowiono, że będzie mógł opuścić Sony, ale nie wcześniej niż nie dostarczy ‚Invincible’, potem składanki największych hitów, i potem paczki kolekcjonerskiej (box set).

I tak, związany z wytwórnią czy nie, Michael byłby winien Sony setki milionów dolarów za zaliczki, pożyczki i inne fundusze, które firma zainwestowała w jego nieprzewidywalne życie osobiste i karierę zawodową. Michael był tak przygnębiony całą tą sytuacją z Sony, że naprawdę nie chciał po prostu nagrywać dla nich kolejnej płyty.

Jeśli zadzwonił do niego telefon podczas pracy w studio nad ‚Invincible’ to mogło oznaczać koniec pracy na ten dzień. „Przepraszam, mam sprawę, którą muszę załatwić” oznajmiał i wychodził. Gdy szedł do toalety cała ekipa producencka zamierała, bo czasami Michael wymykał się i nie dawał znaku życia przez kilka dni. „On jest artystą” tłumaczył jeden z producentów. „Oni zazwyczaj są trochę zwariowani.”

Gdy album w końcu został wydany, pokazał to, co wielu fanów Michaela wiedziało już wcześniej: on jest najlepszy, gdy nagrywa swój własny materiał, tak jak subtelne ‚Speechless’, które jest jedynym utworem, który naprawdę sam napisał (jak mówi, w 45 minut, po walce na balony z wodą ze swoimi dziećmi) i wyprodukował - od początku do końca.

Jednak nie wyglądał jakby wciąż miał ten ogień, który kiedyś miał by pisać i produkować własną muzykę, dlatego ‚Invincible’ była w dużej mierze składanką utworów napisanych i wyprodukowanych przez ludzi z zewnątrz, takich jak Rodney Jerkins, geniusz w tworzeniu hitów, który stał za sukcesem piosenek Backstreet Boys, Britney Spears, Brandy i Destiny’s Child. Jeśli Michael chce wydać w przyszłości album, który pobije rekordy sprzedaży, być może powinien napisać go i wyprodukować sam - w całości. Wciąż ma ten magiczny dotyk, jeśli nie ciąg, ambicję i, chyba, wiarę w siebie.

Pierwszym singlem była nieco stereotypowa piosenka Rodney’a Jerkinsa „You Rock My World”. To była decyzja Sony; Michael był jej przeciwny i walczył o wydanie optymistycznego i prawdopodobnie bardziej komercyjnego „Unbreakable”. Miał już pomysł na video do tego utworu. To ciekawe, że nawet w tym stadium jego kariery, jego wybory były podważane przez wytwórnię. Ostatecznie „You Rock My World” utknęło na dziesiątym miejscu w Stanach Zjednoczonych. W Wielkiej Brytanii zadebiutowało na drugim miejscu, ale szybko z niego spadło. Sprzedaż w pozostałej części Europy były porównywalne; miejsce w pierwszej dziesiątce, ale nie wielki przebój.

Klip do „You Rock My World” był nieporozumieniem; wyglądał jak remake „Smooth Criminal”, tyle że z Michaelem w czarnym garniturze zamiast w białym. Przez większość czasu Michael wygląda jakby nieustannie chciał zakamuflować górną połowę swojej twarzy czarna fedorą, powodując że widz zaczyna się zastanawiać, co on tam ukrywa. Ponownie, Michael nie był zachwycony pomysłem na klip - nawet jeśli przez chwilę w dziwnej roli wystąpił w nim Marlon Brando. Pomiędzy Michaelem i Sony trwały niepokojące spory o budżet wideoklipu i do czasu rozpoczęcia produkcji Michael - jak to ujął jeden z jego znajomych - „miał już tego kompletnie dość”. Tancerze ćwiczyli wiele dni wcześniej zanim Michael pojawił się na planie. Gdy w końcu się pojawił, wykonał z grubsza ten sam wachlarz ruchów, które robił od lat, jakby dał się złapać w pułapkę swojego własnego mitu i bał się z niej wyswobodzić.

Wyróżniającym się utworem na „Invincible” jest błyskotliwe „You Are My Life” autorstwa Carole Bayer Sager, Kenniego ‘Babyface’ Edmondsa i Johna McClaina. Zostało nagrane zaledwie 5 tygodni przed wydaniem albumu - to pokazuje jak bardzo byli opóźnieni w kwestii wyboru materiału. Autorzy zagrali ją po raz pierwszy Michaelowi w czwartek; był zachwycony, zmienił słowa „You are my world” na „You are my life” (za co został umieszczony pośród autorów!), a następnie nagrał ją kolejnego wieczoru. John McClain - menadżer DreamWorks Records - był jednym z najbardziej zaufanych i zdolnych doradców Michaela od dziesięcioleci. Napisał tę piosenkę na podstawie ćwiczeń palców, jakie wykonywał na swoje lekcje gry na gitarze!

Drugim singlem z płyty było „Cry”. Jednak Michael był tak wściekły na Sony z powodu budżetu przeznaczonego na klip do tego utworu, że w końcu odmówił wzięcia w nim udziału. Potem, cudowne „Butterflies” zaczęło być puszczane w radio i miało szansę zostać wielkim przebojem. Ponownie jednak Jackson i Sony kłócili się o wideoklip i ostatecznie produkcja została odwołana, a razem z nią komercyjne wydanie piosenki.

Linie frontu były mocno zarysowane między Michaelem a Sony w wojnie, która przyczyniła się do komercyjnej porażki „Invincible”. Ludzi podejmujących decyzję w Sony, aż po samą górę hierarchii do ówczesnego szefa - Tommiego Motilli - nie obchodziło co Michael myślał na jakikolwiek temat; był tak nisko na ich liście priorytetów. Jego bardzo dobra piosenka „What More Can I Give?” (nagrana z grupą gwiazd popu na fali wydarzeń z 11 września, w klimacie podobnym do „We Are The World”), została przez wytwórnię odstawiona na półkę. Michael oczywiście nie pomógł tej sprawie gdy jako reżysera klipu zatrudnił byłego twórcę gejowskich filmów porno; facet był jego przyjacielem i Jackson nie widział nic złego w tej znajomości. Wciąż jednak niezamierzenie dostarczał Sony amunicji, której mogli użyć przeciw niemu. Sfrustrowany i zły na wytwórnię za te i inne grzechy Michael wyruszył na straszną, nieprzemyślaną kampanię przeciwko Tommiemu Motolli, zwołując konferencje prasową i inne publiczne wydarzenia latem 2002 roku, na których nazwał go „rasistą” i twierdził, że jest „bardzo, bardzo, bardzo... diaboliczny”. To nie był jego najlepszy moment.

Ostatecznie „Invincible” sprzedało się tylko w 10 milionach kopii na całym świecie - co było druzgocącą porażką dla Michaela, jak i dla jego wiernych fanów, którzy prowadzili promocję płyty z większym zaangażowaniem i z lepsza organizacją niż własny wydawca Michaela, Sony. Mimo, że płyta weszła na notowania Billboardu na pierwszym miejscu, szybko zatonęła, w ciągu miesiąca wypadając z pierwszej dziesiątki. Zadebiutowała na pierwszym miejscu także w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Holandii i kilku innych krajach, lecz tam także nie przetrwała długo w pierwszej dziesiątce. Wyjątkiem była Francja, gdzie zajmowała pierwsze miejsce przez 3 tygodnie. (W Wielkiej Brytanii w ciągu trzech tygodni zupełnie wypadła z Top 10.) Recenzje były w większości druzgocące, często niesprawiedliwie, skupiające się na niezwykłym sposobie bycia artysty bardziej niż na jego muzyce. Być może oczekiwania były tak wysokie w stosunku do nowej płyty Michaela Jacksona, że żadne nagranie nie mogło im sprostać, co dopiero w ogniu zjadliwej wymiany zdań między artystą i jego wytwórnią.

Translated by: ola


Do you have thoughts on the text? Have you noticed any mistakes? Share!


Please leave following field blank: