En Pl
Strona główna | Tablica | Hyde Park | O stronie

THE JACKSON FIVE THE JACKSON FIVE
Author: (1970) Autor: (1970)
Artykuł o Jackson 5 zamieszczony w czasopiśmie Look Magazine, w sierpniu 1970 roku.
The hottest new group in the record world has to be in bed by ten o’clock.

They’ve put out in just ten months three singles that have much sold over two million copies each. All topped the national charts. Their albums are sought by admiring teen-agers., their boyish features imprinted on the minds of millions of U.S. teeny-boppers. Injecting the earthiness of “soul” into the lighthearted bounce of "bubblegum" music, five black schoolboys named Jackson have come up with a hot new sound. Within big, swinging arrangements, lyrics are lobbed back and forth between ten-year-old Michael’s piping lead and the huskier chants of Marlon, 13, Jermaine, 15, Tito, 16, and Jackie, 19. Joe Jackson, the boys’ father, was a Gary, Ind., crane operator who had always nursed a yen to make it big as a musician but never did. When his sons began to show a musical flair - Michael was only four at the time - Jackson began entering them in amateur talent contests, first in Gary, then around the state. Trundling about the East in a Volkswagen bus, the group branched out into weekend gigs at colleges or in black theaters. Last year, Gary’s black mayor, Richard Hatcher, introduced them to Diana Ross, star of the Supremes (now on her own),and she helped cop a Motown recording contract. In less than a year, they’ve rocketed to national acclaim, and there’s no end in sight.

One weekend not long ago, the Jackson Five jetted in from Los Angeles, where they now live, to give a concert at Philadelphia’s Convention Hall. Besides their father, Joe, cousins Johnny Jackson (who plays drums with the group) and Ronnie Rancifer (who plays organ and piano), their entourage included Suzanne de Passe, a young “stylist” who helps the boys perfect their act, coordinator Tony Jones, who handles logistical details, a Motown still photographer, a magazine photographer, a five-man cinema crew hired by Motown to film the concert, the Jacksons’ chauffeur , and a schoolteacher who accompanies them on out-of-town trips. Along with the group came a truckload of instruments, amplifiers and other electronic equipment . On stage in cavernous Convention Hall, the Jackson Five erupted in a dizzying display of intricate footwork and song, with Michael writhing and wailing, a combination James Brown and Sammy Davis Jr., packet into one small frame. TheJ-5’ songs sell clean-cut sex for the prepuberty crowd. On the tune, "The Love You Save", Michael pipes to an imaginary grade schooler: "Isaac said he kissed you beneath the apple tree, when first he held your hand he felt – electric-teee! When Alexander called you, he said he rang the chime, Christopher discovered, you're way ahead of your time. "Somehow coming from the lips of this ten-year-old, it’s all believable. Beneath the precocious sex ("Sit down, girl, I think I love you!), is a swinging, bluesy beat that moves.

It's only been a year since the Volkswagen bus on tour, but the Jackson Five have come a long way in that time. They’ve done the big network TV shows like Sullivan and Griffin several times, the fan mail rolls in and the fan clubs proliferate. More significantly, offers arrive from places like Las Vegas and London (their hit single “ABC” topped the English charts). But most of the offers are turned down. The Jacksons are being shepherded by Motown head Berry Gordy, Jr., who developed the Supremes, Diana Ross, the Temptations, and others headliners. Gordy is intent on keeping the bad vibration away from the Jacksons. Along with Joe and Katherine Jackson, the boys’ parents, he makes the big decisions in their lives. Jackie, the eldest, graduated last June, and all the others continue to go to Los Angeles public schools. (One school had to have its telephone number changed several times because youthful fans kept calling to speak to Michael). And their infrequent concerts are squeezed in on holidays or on weekends. Joe Jackson exerts a steadying hand in the exhilarating flush of the boys’ new popularity. "You have to work a lot on keeping things proportion ," he says. "I tell them what would happen if they changed and got swelled heads. That’s something I never want to see."

So the young stars keep to a strict schedule that sees them up at seven a.m. for school, and in bed by ten. Sandwiched somewhere in between are afternoon rehearsals, recording session, homework, a spot of songwriting (Michael collaborates with Jermaine and Tito), interviews, and - if time permits - a pickup baseball game with Gordy’s sons and Diana Ross's younger brother, Chico. With such a schedule, keeping the boys “just boys” is a lot harder than it may sound, but between the senior Jacksons and Gordy, it works. At home with the rest of the family - sisters, LaToya, 14, Janet, 4, and brother Randy , 7 (a married sister, Maurreen, 20, lives in Kentucky), a German shepherd named Lobo and three pet mice, the boys are part of a closely knit clan. Katherine Jackson, a quiet but steady mother, helps keep everybody’s head on straight. "I guess I always knew Michael was an unusual child," she says. "From the beginning, he was very music. And, of course, he keeps us laughing all the time." Michael is the Jackson wonder. At ten, he exhibits a worldliness far beyond his years. A born mimic, he picks up routines, embellishes them with his own special genius. Though Michael receives a lot of attention, he gets on well with his brothers. "They know he’s the lead singer," says Joe Jackson,"and they each have their own part. We pull together in this family."

The pulsing J-5 sound proved too much for neighbors in their first Hollywood Hills home, where Jermaine’s booming bass and Ronnie Rancifer’s amplified organ resounded through the canyon. So they moved to a new Beverly Hills spread, replete with swimming pool, and a spacious practice room. Though they’ve come up with several record smashes, the Jacksons do not intend to settle in any one groove. Bongo-playing Randy may join the group, making The Jackson Five an even-hotter Jackson Six!
(źródło)
Najgorętsza nowa grupa w branży muzycznej, musi być w łóżku o dziesiątej wieczorem.

W ciągu zaledwie dziesięciu miesięcy, wypuścili trzy single, z których każdy sprzedał się w ilości ponad dwóch milionów kopii. Wszystkie znalazły się na szczycie krajowych list przebojów. Ich albumy są poszukiwane przez podziwiających ich nastolatków. Ich chłopięce rysy utrwaliły się w głowach milionów amerykańskich nastolatek. Wprowadzając surowość muzyki soulowej do lekkiego uderzenia muzyki określanej jako "bubblegum" [guma do żucia], piątka czarnych uczniów o nazwisku Jackson pojawiła się z nowym, świeżym brzmieniem. W mocnych, swingujących aranżacjach, słowa piosenek rzucane były na przemian przez śpiewającego wysokim głosem [piszczącego] frontmana, 10-letniego Michaela i skandujący chrapliwie chór, złożony z 13-letniego Marlona, 15-letniego Jermaine’a, 16-letniego Tito i 19-letniego Jackie. Joe Jackson, ojciec chłopców, był operatorem dźwigu w Gary w Indianie, który zawsze żywił silne pragnienie zaistnienia jako znany muzyk, ale nigdy tak się nie stało. Gdy jego synowie zaczęli wykazywać talent muzyczny - Michael miał w tym czasie tylko cztery lata - Jackson zaczął zgłaszać ich do amatorskich konkursów talentów, najpierw w Gary, a następnie w całym stanie. Jeżdżąc Volkswagenem busem po całym Wschodzie, grupa zajęła się koncertowaniem w weekendy na uczelniach lub w czarnych teatrach. W ubiegłym roku, czarny burmistrz Gary, Richard Hatcher, przedstawił ich Dianie Ross, gwieździe The Supremes (teraz występuje solo), a ona pomogła dostać kontrakt płytowy w Motown. W niespełna rok, zyskali uznanie w całym kraju, którego końca nie widać.

W pewien weekend, nie tak dawno temu, Jackson Five przylecieli z Los Angeles, w którym teraz mieszkają, żeby dać koncert w Convention Hall w Filadelfii. Ponadto, ich ojciec, Joe, kuzyni, Johnny Jackson (który gra w zespole na perkusji) i Ronnie Rancifer (który gra na organach i fortepianie), ich świta, łącznie z Suzanne de Passe, młodą "stylistką", która pomaga chłopcom doskonalić ich występy, koordynatorem, Tony’m Jones’em, który zajmuje się logistycznymi szczegółami, fotografem Motown, fotografem czasopisma, pięcioosobową ekipą filmową, wynajętą przez Motown do filmowania koncertu, szoferem Jacksonów i nauczycielką, która towarzyszy im w podróżach. Wraz z zespołem przybyła ciężarówka instrumentów, wzmacniaczy i innych urządzeń elektronicznych. Na scenie, w ogromnej sali Convention Hall, The Jackson Five eksplodowali w oszałamiającym popisie skomplikowanej pracy nóg i w piosence, z wijącym się, przebojowym Michaelem, połączeniem Jamesa Browna i Sammy’ego Davisa Jr, spakowanym w jednym małym ciele. Piosenki The Jackson 5 sprzedają oczywisty seks tłumowi młodszych nastolatek [przed okresem pokwitania]. W piosence "The Love You Save", Michael szczebiocze do wyimaginowanej uczennicy szkoły podstawowej: "Izaak powiedział, że pocałował ciebie pod jabłonią, gdy po raz pierwszy trzymał twoją rękę, poczuł – prąd elektrycz-nyyyy! Kiedy Alexander cię zawołał, powiedział, że dzwoniły dzwony, Christopher odkrył, że wyprzedzasz swój czas ". Jakimś cudem, wychodząc z ust dziesięciolatka, wszystko to jest wiarygodne. Pod nad wiek rozwiniętą dojrzałością seksualną ("Usiądź, dziewczyno, myślę, że cię kocham!), jest kołysanie, bluesowy rytm, który porusza.

Minął dopiero rok od wypraw Volkswagenem, ale Jackson Five przeszli w tym czasie długą drogę. Wystąpili kilkakrotnie w dużych produkcjach telewizyjnych, takich jak Sullivan Show i Griffin Show, poczta od fanów masowo napływa, a fankluby się mnożą. Co ważniejsze, oferty napływają z takich miejsc, jak Las Vegas i Londyn (ich przebój "ABC" jest na szczycie angielskich list przebojów). Jednak większość ofert jest odrzucana. Jacksonowie są prowadzeni przez szefa Motown, Berry’ego Gordy’ego Jr, który wylansował The Supremes, Dianę Ross, The Temptations i innych wielkich. Zamiarem Gordy’ego jest trzymanie Jacksonów z dala od złych wpływów. Wraz z Joe i Katherine Jackson, rodzicami chłopców, podejmuje ważne decyzje w ich życiu. Jackie, najstarszy, ukończył w czerwcu szkołę, a wszyscy pozostali nadal kontynuują naukę w szkołach publicznych w Los Angeles. (Jedna szkoła musiała kilkakrotnie zmieniać numer telefonu, ponieważ młode fanki ciągle dzwoniły , żeby porozmawiać z Michaelem). A ich rzadkie koncerty są upchnięte w dni świąteczne lub w weekendy. Joe Jackson spokojnie podchodzi do tego nowego, emocjonującego przypływu popularności chłopców. "Trzeba dużo pracować nad zachowaniem odpowiednich proporcji" mówi. "Mówię im, co mogło by się stać, gdyby się zmienili i przewróciłoby im się w głowach. To jest coś, czego nie chcę widzieć".

Tak więc młode gwiazdki trzymają się ściśle harmonogramu, który widzi je o siódmej rano na nogach, żeby pójść do szkoły, a w łóżku o dziesiątej wieczorem. Gdzieś pomiędzy wciśnięte są popołudniowe próby, sesje nagraniowe, prace domowe, krótka chwila na pisanie piosenek (Michael współpracuje z Jermaine’m i Tito), wywiady i - jeśli czas pozwoli – gra w baseball z synami Gordy'ego i młodszym bratem Diany Ross, Chico. Z takim planem, opiekowanie się chłopcami "tylko chłopcami", jest o wiele trudniejsze, niż się może wydawać, ale między Jacksonem seniorem i Gordy’m, to działa. W domu, z resztą rodziny - siostrami, 14-letnią La Toyą, 4-letnią Janet i 7-letnim bratem Randy (zamężna, 20-letnia siostra Maurreen mieszka w Kentucky), owczarkiem niemieckim o imieniu Lobo i trzema domowymi myszami, chłopcy są częścią zwartego klanu. Katherine Jackson, cicha, ale silna matka, pomaga każdemu trzymać głowę prosto. "Chyba zawsze wiedziałam, że Michael był niezwykłym dzieckiem", mówi. "Od samego początku, był bardzo muzykalny. I oczywiście, przez cały czas, ciągle nas rozśmiesza”. Michael Jackson zadziwia. Jako dziesięciolatek, wykazuje doświadczenie życiowe daleko wykraczające poza jego wiek. Urodzony naśladowca, przyswaja rutynowe kroki, jego wyjątkowy geniusz upiększa je. Chociaż Michael skupia na sobie dużą uwagę, dobrze sobie radzi ze swoimi braćmi. "Oni wiedzą, że on jest wokalistą", mówi Joe Jackson ", a każdy z nich ma swój własny udział. Działamy razem w tej rodzinie."

Rytmiczne brzmienie J-5 okazało się zbyt mocne dla sąsiadów w ich pierwszym domu, w Hollywood Hills, gdzie Jermaine dudnił na basie, a podłączone do wzmacniacza organy Ronnie’go Rancifera rozbrzmiewały w całym kanionie. Przenieśli się więc do nowego w Beverly Hills, wyposażonego w basen oraz przestronną salę ćwiczeń. Chociaż odnieśli spektakularny sukces poszczególnymi nagraniami, Jacksonowie nie zamierzają koncentrować się na jakimś jednym szablonie. Grający na bongosach Randy może dołączyć do zespołu, zmieniając The Jackson Five, w gorętsze nawet, Jackson Six!

Autor tłumaczenia: kato


Masz uwagi do tekstu? Podoba Ci się tłumaczenie? A może zauważyłeś błąd? Napisz!


Please leave following field blank:

Komentarze

01/08/13 01:02 ♥ Jolanta ♥
Fajnie się czyta takie wspomnienia....." wijącym się, przebojowym Michaelem, połączeniem Jamesa Browna i Sammy’ego Davisa Jr, spakowanym w jednym małym ciele. ..." świetnie powiedziane...buziaki ...kato...