En Pl
Strona główna | Tablica | Hyde Park | O stronie

My dinner with Michael Jackson and W. Clement Stone Moja kolacja z Michaelem Jacksonem i W. Clementem Stonem
Author: (1987) Autor: (1987)
It was the spring of 1987 and I was about two years into my PR career, having transitioned from working as an investigative political news producer at Channel 2 News in Chicago (CBS-TV News).



I was working my way up the totem pole at Janet Diederichs and Associates, a mid-sized Chicago PR agency, and was given the opportunity to pitch my first account, The W. Clement Stone Foundation.



I developed a plan, pitched the work and beat out three of the largest agencies for the $30,000 project. The objective was to raise awareness and nominations for Stone’s “Endow a Dream Award” – the recipient would receive $100,000 to donate to any charity – even their own.



We created an 800 phone line to expedite submissions for the award. And despite the large stature of W. Clement Stone in Chicago, I knew that his name would not hold marquee status with journalists in New York and Los Angeles. So we did some research and found that Stone, by virtue of his giving away $400 million to charity at that point, was the greatest living philanthropist. Only Rockefeller had given away more money to charity over a lifetime.



We were able to use the title of greatest living philanthropist to good effect, arranging appearances on the Larry King Show, Phil Donahue Show, Today Show and interviews with Parade Magazine, USA Today, Los Angeles Times, New York Times, Associated Press and others. We increased nominations ten-fold over the previous year, found our award recipient and presented the award with President Ronald Reagan in the White House Oval Office.



After the award, I kept working with Mr. Stone, helping to promote his foundation.



While setting up a media tour of Los Angeles, I called Stone’s office to work out scheduling. When I told his assistant that I wanted Stone to appear on the Michael Jackson show on KABC radio, she asked if this was Michael Jackson, the singer. At first I thought she was joking, as it had been only a couple of years since “Thriller” was released and Jackson was the most famous entertainer in the world.



When I told her no, she said “you know he calls over here to talk with Mr. Stone – he’s a big fan of Mr. Stone.”



I must admit that in retrospect, I was setting my sights to low, when I asked to her see if we could get a photo op with Jackson and Stone while we were in Los Angeles. She told me that she would check.



A few days later she called back and said that Jackson would love to get together, but over dinner. When I asked at what restaurant, she said it would be at Jackson’s home in Encino.



Now when I worked at the CBS-TV News affiliate in Chicago, I had gotten used to being around famous people. My boss, Walter Jacobson, was a celebrity TV journalist in Chicago in his own right, and he would also interview celebrities coming through town, which allowed me to meet Meryl Streep, Paul Newman and Jimmy Carter. But this was different.



Stone and I traveled separately to LA and I arrived first at Jackson’s home at 6 pm. Jackson was not there yet, and I was told by his assistant, that he was at the studio working on the Thriller album sequel, “Bad.”



At no time in the run up to the dinner – or while at the house – did Stone know who Jackson was. His intent was merely to talk to someone who had read his books and wanted to discuss positive thinking. The only time I think Clement Stone had any idea as to how big Michael Jackson was, was when he saw the picture in the waiting lobby of Michael Jackson with President Reagan.



After about 30 minutes, Michael Jackson finally arrived. I was surprised at how small and frail he was, and his skin had a wax like quality similar to a burn victim.



He was very nice and pleasant and enjoyable talk with, and much smarter than I anticipated. Before dinner, he took us on a tour of the house which included an arcade game room and his bedroom, which was interesting in that there were stuffed dolls on his bed, including the seven dwarfs.



We finally finished the house tour - which wasn't what I would consider to be extravagant by North Shore Chicago standards -- we sat down to dinner. Jackson had his private cook come out and serve us and we spent the next two hours talking about Clement Stone's philosophy on positive thinking. Jackson was particularly interested in Napoleon Hill and Thomas Edison.



After dinner Michael took us on a tour of his backyard and then took us to a room above the garage behind the home, which was his dance studio. This is where he worked out all his dance routines – not sure this is where the moonwalk was perfected!



He had a polaroid camera and would take pictures of himself and his guests and post it on a bulletin board in the dance room. As we were guests, he had his assistant take one of us together and I assume it was up there for a number years. If you look closely at the picture below, you can see Barbra Streisand, John Travolta, Fred Astaire and other celebrities who visited Jackson’s dance studio.



It was now about 10 pm and it was time to call it a night, so we headed out to say our goodbyes and drove back to the hotel.



Obviously, it was hard to sleep that night, still pumped over the dream like experience.



***



I kept working with Mr. Stone. In his true positive thinking, entrepreneurial style, encouraged me to start my own PR practice, with him as my first client.
(źródło)
Była to wiosna 1987r. a ja od dwóch lat miałem karierę w PR, po przejściu z pracy jako producent śledczego dziennikarstwa politycznego na Channel 2 News w Chicago (CBS-TV News).



Pracowałem w Janet Diederichs and Associates, średniej wielkosci agencji PR w Chicago i otrzymałem możliwość założenia mojej pierwszej fundacji, The W. Clement Stone Foundation.



Rozpocząłem sporządzanie planu, zabrałem się do pracy i ugadałem trzy największe agencje na projekt warty 30 tys. $. Celem było zwrócenie uwagi na nagrodę "Podaruj Marzenie" - obdarowany mógłby otrzymać 100 tys. $ na przekazanie jakiejkolwiek organizacji charytatywnej - nawet swojej wlasnej.



Stworzyliśmy linię telefoniczną 800 by przyspieszyć składanie zgłoszeń ws. nagrody. Pomijając wysoką pozycję W. Clementa Stone'a w Chicago, wiedziałem że jego nazwisko nie udźwignęłoby poziomu statusu dziennikarzy w Nowym Jorku i Los Angeles. Tak więc trochę poszukaliśmy i dowiedzieliśmy się, iż Stone dzięki swojej szlachetności podarował 400 mln $ na akcje charytatywne i jak na tamtem czas był największym żyjącym filantropem. Jedynie Rockefeller za życia wydał w sposób charytatywny więcej pieniędzy.



Możemy używać tytułu największego żyjącego filantropa dla dobrego efektu, aranżując w to wystąpienia w Larry King Show, Phil Donahue Show, Today Show i wywiadach w Parade Magazine, USA Today, Los Angeles Times, New York Times, Associated Press i innych. Zwiększyliśmy liczbę zgłoszeń dziesięciokrotnie poprzez rok, znaleźliśmy naszego zdobywcę nagrody i zaprezentowaliśmy ją razem z prezydentem Ronaldem Reaganem w Gabinecie Owalnym w Białym Domu.



Po wręczeniu nagrody nadal pracowałem z panem Stonem, pomagając w promowaniu jego fundacji.



W trakcie ustalania trasy medialnej w Los Angeles zadzwoniłem do biura Stone'a by dopracować plan. Kiedy powiedziałem jego asystentce, że chciałem aby Stone pojawił się w programie z Michaelem Jacksonem w radiu KABC, ona zapytała czy chodzi o tego piosenkarza Michaela Jacksona. W pierwszym momencie pomyślałem, że żartuje, ponieważ jedynie kilka lat minęło odkąd został wydany "Thriller" a Jackson był najbardziej znanym człowiekiem ze świata rozrywki.



Kiedy powiedziałem jej nie, ona stwierdziła "wiesz, on dzwoni tutaj by porozmawiać z panem Stonem - jest dużym fanem pana Stone'a".



W retrospekcji muszę przynać, iż postawiłem swe cele nisko kiedy zapytałem się jej czy moglibyśmy zrobić zdjęcie z Jacksonem i Stonem podczas gdy byliśmy w Los Angeles. Odpowiedziała, że sprawdzi.



Kilka dni później oddzwoniła i powiedziała, iż Jackson z ogromną przyjemnością spotkałby się, ale na kolacji. Kiedy zapytałem w jakiej restauracji, ona powiedziała, że odbyłaby się ona w domu Jacksona w Encino.



Teraz jak pracowałem w CBS-TV News w Chicago, przywykłem do przebywania wśród sławnych ludzi. Mój szef, Walter Jacobson, był celebryckim dziennikarzem telewizyjnym w Chicago na własnych prawach i także przeprowadzał wywiady z celebrytami przybywającymi do miasta, co pozwoliło mi na spotkanie Meryl Streep, Paula Newmana i Jimmy'ego Cartera. Ale to było inne.



Stone i ja podróżowaliśmy oddzielnie do LA i ja przybyłem pierwszy do domu Jacksona o 18. Jacksona tam jeszcze nie było a jego asystent powiedział, że pracował w studio nad kontynuacją "Thrillera", "Bad".



Aż do momentu kolacji - czy w ogóle w domu - Stone nie wiedział kim był Jackson. Jego intencją była jedynie rozmowa z kimś kto przeczytał jego książki i chciał podyskutować o pozytywnym myśleniu. Jedyny raz pomyślałem, że Clement Stone miał jakiekolwiek pojęcie jak wielki był Michael Jackson w momencie kiedy czekając w korytarzu zobaczył jego zdjęcie z prezydentem Reaganem.



Po ok. 30 min. Michael Jackson nareszcie przyjechał. Byłem zaskoczony tym jaki był mały i drobny, a jego skóra była jakby nawoskowana, podobnie jak u ofiary oparzenia.



Był bardzo miły, sympatyczny, dobrze się z nim rozmawiało i okazał się o wiele sprytniejszy niż się spodziewałem. Przed kolacją oprowadził nas po domu, łącznie z pokojem gier i jego sypialnią, gdzie co ciekawe na jego łóżku leżały lalki razem z siedmioma krasnoludkami.



Wreszcie skończyliśmy spacer po domu - co nie było czymś ekstrawaganckim w standardach Północnego Wybrzeża Chicago - zasiedliśmy do kolacji. Przyszedł prywatny kucharz Jacksona, obsłużył nas i następne dwie godziny spędziliśmy rozmawiając o filozofii Clementa Stone'a nt. pozytywnego myślenia. Jackson był szczególnie zainteresowany Napoleonem Hillem i Thomasem Edisonem.



Po kolacji Michael zabrał nas na spacer po przydomowym ogrodzie a potem zaprowadził nas do pomieszczenia nad garażem za domem, gdzie znajdowało się jego studio taneczne. To właśnie tam opracowywał wszystkie swoje układy taneczne - nie jestem jednak pewien czy to dokładnie tam pracował nad moonwalkiem!



Miał aparat i robił zdjęcia sobie samemu i swoim gościom, a następnie umieszczał je na tablicy upamiętniajacej w pomieszczeniu tanecznym. Jego asystent zrobił nam razem zdjęcie i mogę się założyć, że znajdowało się tam przez kilka lat. Jeśli przyjrzycie się z bliska zdjęciu poniżej zobaczycie Barbarę Streisand, Johna Travoltę, Freda Astaire'a i innych celebrytów, którzy odwiedzili studio taneczne Jacksona.



Nastała godzina 22, więc była już noc i musieliśmy się pożegnać i wrócić z powrotem do hotelu.



Oczywiście było bardzo trudno zasnąć tamtej nocy, ciągle pompując w sobie to doświadczenie jak ze snu.



***



Nadal pracowałem z panem Stonem. Poprzez swoje prawdziwie pozytywne myślenie i przedsiębiorczy styl dodał mi odwagi bym rozpoczął swoją praktykę w PR z nim jako moim pierwszym klientem.

Autor tłumaczenia: IS


Masz uwagi do tekstu? Podoba Ci się tłumaczenie? A może zauważyłeś błąd? Napisz!


Please leave following field blank:

Komentarze

23/11/17 23:22 Michaelina
dzięki IS :)

23/11/17 12:53 juka
: :)

21/11/17 22:27 ♥ Jolanta ♥
... dziękuję IS .