En Pl
Strona główna | Tablica | Hyde Park | O stronie

Jak "Bad" może być lepsze?
Ostatecznie w lipcu 1987 roku album Bad Michaela Jacksona został wypuszczony na rynek. Jeśli każdy artysta na tej planecie zazdrościł bijącemu wszelkie rekordy Thrillerowi, z pewnością żaden z nich nie chciał być w sytuacji Michaela Jacksona kiedy próbował pójść dalej z nową płytą. Bad był zadowalającą propozycją i prawdopodobnie byłby brany pod uwagę jako pierwszorzędny album, gdyby nie było dwuznacznych sugestii, że miałby być lepszy nie tylko od Thrillera, ale także od mistrzowskiego Off the Wall. Jak na ironię, próbując wyjść z opresji, Michael i Quincy Jones zbyt dokładnie podążyli za wzorem Thrillera. Piosenki takie jak „The Way You Make Me Feel” i „Another Part of Me” były tanecznymi cudami, ale pseudo-romantyczna “Liberian Girl”, albumowa odpowiedź dla „Lady in My Life” z Thrillera, nie spełniła swojego zadania. Także „Dirty Diana”, produkcja mianowana rockową piosenką – z udziałem Steve Stevensa, byłego gitarzysty Billy Idola - nie mogła być równie dobra jak bardziej przekonująca „Beat It”.

Problemem Bad było, zdaniem krytyki, że w odróżnieniu od Off the Wall i Thrillera, oferował tylko kilka naprawdę godnych zapamiętania piosenek. Większość piosenek z Bad Michael napisał sam, może napędzony przez swoje nowo odkryte zainteresowanie dla wydawania muzyki i milionów z tantiem które wygenerował z piosenek napisanych na ostatnie dwa albumy. Rod Temperton, którego talent pomógł albumom Off the Wall i Thriller stać się tak wybitnymi, nie reprezentował płyty. Najbardziej intrygującym momentem na płycie jest refleksyjny „Man in the Mirror”, napisany nie przez Michaela, ale przez Siedah Garrett i Glena Ballarda. To, że zatrudnił gwiazdy gospel Andre Crouch i the Winans śpiewających w piosence wydawało się słabą próbą zjednania sobie sympatii czarnej publiczności.

Jednak to tytułowa piosenka dostała się pod największy ostrzał czarnej muzycznej społeczności chociaż wydawało się, że ona powinna być najłatwiejszą publicznością do zjednania sobie przez Michaela. Michael był czarny, rozumowali krytycy. Zaczynał w Motown. Jest świetnym tancerzem. Wokalnie, jego korzenie wkraczają, przynajmniej do jakiegoś stopnia, w gospel. Czy „Bad” jest najbardziej czadowym – najbardziej czarnym – utworem, jaki mógł stworzyć? W najlepszym razie, co stwierdziła większość krytyków, „Bad” było tylko lekką próbką w poważnej, czarnej muzyce.

Teledysk „Bad” reżyserowany był przez Martina Scorsese, co zasugerował Quincy Jones. Michael nie był zaznajomiony z pracą Scorcese, bo widział tylko jeden jego film, New York, New York. Chciał George Lucasa albo Stevena Spielberga. Wtedy jednakże Frank Dileo próbował wzmocnić image Michaela - Piotrusia Pana i czuł, że następna fantazja w stylu Spielberga mogłaby przynieść efekt odwrotny. Uliczna muzyka – szczególnie rap i hip-hop – zaczynały dyktować styl w muzyce pop i modzie. W związku z tym Frank sądził, że korzystny dla Michaela będzie powrót do „podstaw”. Wierzył, że wizerunek twardego, ulicznego macho zadziała dobrze na klienta.

Od początku były problemy na planie, szczególnie kiedy Michael próbował mówić Scorsese, jak reżyserować video. Według przyjaciela Scorcese, kręcenie „Bad” było „koszmarem”. Scorsese mówił, że koszt produkcji „dwa albo trzy razy przekroczył budżet”, osiągając około dwa miliony dolarów. Jednak Scorcese nie czynił żadnych negatywnych komentarzy o Michaelu i mówił że odbierał Michaela jako „sympatycznego, słodkiego i otwartego”.

Scenariusz „Bad” napisany przez powieściopisarza Richarda Price, był zainspirowany przez historię Edmunda Perry, młodego mieszkańca Harlemu który uczył się w prywatnej szkole średniej i został zastrzelony przez nowojorskiego policjanta w cywilu który twierdził, że ten próbował go zaatakować. Co zaczęło się jako dobry pomysł – próba ponownego oddania nastroju buntowniczego ducha „Beat It”, prawdopodobnie najważniejszego video Jacksona – zakończyło się źle obmyśloną, aczkolwiek zabawną, parodią.

„Michael uwielbia West Side Story,” powiedział tancerz Casper, który tańczył w wideoklipie “Bad”. „Jednej nocy oglądaliśmy film u niego. Siedział na łóżku a my tancerze – ja, Jeffrey, Daniel, Greg Burge i inni – wszyscy porozsiadaliśmy się po pokoju. Oglądaliśmy jakieś sceny i kiedy widział coś, co mu się podobało, jęczał. <Oooh, widzicie to? Czujecie to?> mówił. To był ten rodzaj klimatu, jaki chciał, jak mówił, w teledysku, West Side Story.

Historia w wideoklipie opowiada o samotnym, chronionym dzieciaku w wieku szkolnym, stale narażonym na presję ze strony równolatków i twardego ulicznego sąsiedztwa. Młodzieniec zamienia się w śmiałego, mściwego przybysza z piekła. Jednak taki odbiór tego wszystkiego bierze w łeb z powodu absurdalnie wyglądającego stroju Michaela. Odziany w czerń – buty ze srebrnymi obcasami i sprzączkami; skórzana kurtka z niezliczoną ilością zamków; nabijany metalem mankiet i szeroki pas ze srebrnymi ćwikami i łańcuchami – Michael nieco przesadził w ubiorze jak na getto.

Debiut teledysku wzbudził cyniczne reakcje. Stacje radiowe i gazety organizowały konkursy na to, kto mógłby poprawnie odgadnąć, ile sprzączek było na jego kostiumie. The Los Angeles Times na przykład został zasypany odpowiedziami od czytelników:

„Oto jednej sprzączki nikt nigdy nie wykryje, a jest umiejscowiona z tyłu jego głowy, żeby można było zabierać mózg który nie mieści się już ponad jego coraz nowszymi wcieleniami.”

„Sprzączki są częścią kontynuowanej terapii której się poddał żeby zmienić swój wygląd na podobieństwo tego jak wyglądała Liz Taylor w National Velvet.”

„Sześćdziesiąt sześć sprzączek – pozostałość po jego kąpielach w tlenie…”

Bardziej niż zapięcia na sprzączki, pomysł Michaela na to co naprawdę znaczy być złym – widział to „nieugietości” i „ulicznym sprycie” - wydawał się zniekształcony i skarykaturowany. Krzyczał; tupał nogami; pstrykał palcami i potrząsał pachwiną. Wielokrotnie łapał za swoje krocze. Czy to jest to co Michael widział za przyciemnionymi oknami swojej limuzyny?

Michael trochę przesadził w stroju, jak na bywalca miejskiego przedmieścia, ale otaczający go aktorzy i tancerze z pewnością wyglądali na takich. Jednak trudno było sobie wyobrazić by chcieli podążyć za kimś takim – białym czy czarnym – kto wyglądał na tak zniewieściałego jak Michael w tym wideo. Było coś niepokojącego w Michaelu – maska makijażu większa niż kiedykolwiek zrobiła Joan Crawford i obnoszenie się z dołkiem w brodzie Kirka Duglasa – wrzeszczącym piskliwie w stronę grupy silnych, czarnych członków gangu „Jesteście niczym”. Widzowie nie mogli nic poradzić na to, że myśleli, „Z tym chłopakiem dzieje się coś niedobrego”. Jak zauważył jeden obserwator, „ W odrażającej koncepcji czarnego doświadczenia Michaela Jacksona, wy także jesteście albo kryminalnym stereotypem albo jednym z Pięknych Ludzi.”

Oryginalna fotografia przeznaczona na okładkę dla albumu Bad była zbliżeniem pokrytej silnym makijażem twarzy Michaela przedstawiającym czarną kwiecistą koronkę. Walter Yetnikoff, prezes CBS Records, znacząco zadzwonił do Franka Dileo i powiedział o kobieco wyglądającym zdjęciu, „Uważaj, ta okładka to niepowodzenie.” Ostatecznie użyto zdjęcia – Michael w pozie „silnego faceta z zaciśniętymi pięściami”, ubrany w swój skórzany strój z teledysku „Bad” – zrobionego podczas piętnastominutowej przerwy w czasie kręcenia filmu.

Pierwszy singiel Michaela z Bad, „I Just Can’t Stop Loving You”, wyemitowany na całym świecie 27 lipca 1987 roku, doszedł prosto na miejsce pierwsze w Ameryce i na tę samą pozycje w Wielkiej Brytanii po zaledwie dwóch tygodniach.

Później album „Bad” Michaela debiutował jako numer jeden na liście przebojów Billboard, zadziwiające dokonanie dowodzące, że nawet kiedy Michael robi źle, to nie jest źle. Album otrzymał generalnie chłodne recenzje, ale to też nie było ważne.

„Wygraliśmy,” powiedział Frank Dileo. „Jesteśmy zwycięzcami.”

Drugi singiel, „Bad”, także doszedł do pozycji pierwszej w Ameryce, Wielkiej Brytanii i krajach na całym świecie. (W Zjednoczonym Królestwie był numerem jeden przez pięć tygodni, a utrzymał się na liście przez zadziwiające 109 tygodni. Sprzedano 350 000 egzemplarzy przez pięć dni, w Wielkiej Brytanii zdarzyło się to po raz pierwszy.)

Michael miał przebój w rękach jeśli chodzi o album Bad, ale oczywiście nie tak wielki jak Thriller. Jednak czy kiedykolwiek mógłby osiągnąć status Thrillera? Czy nie wystarczy, że Michael dokonał takiego wyczynu raz w swoim zadziwiającym życiu?

We wrześniu 1987 roku, w miesiącu kiedy jego trasa Bad rozpoczynała się w Tokio, magazyn People opublikował artykuł o Michaelu na pierwszej stronie z nagłówkiem „Michael Jackson: Jest Czarny. Jest Zły. Czy Ten Facet Jest Dziwny, Czy O Co Chodzi?”

Takie właśnie nagłośnienie miał Michael w mediach, kiedy kuto historię o Człowieku-Słoniu…

Butler Durkee, redaktor artykułu wyjaśnił, że publiczny odbiór Michaela Jacksona został zmieniony od „Oto jest naprawdę interesujący facet” do „Oto jest facet którego ja już nie rozumiem”. Jednak Durkee pośpiesznie dodał, że to właśnie dlatego ludzie piszą o nim.

Oczywiście to był dobry powód, żeby Michael czuł się nieszczęśliwy.

„Zrobili to tak, że brzmi to jakbym był dziwakiem,” powiedział. „Żadna z tych rzeczy nie jest prawdą.”

Z powodu takiej antyreklamy trasa koncertowa Michaela miała chwiejny początek. Michael uważał, że występy wciąż potrzebują dopracowania, ale nie miał wyboru, musiał rozpocząć harmonogram. Terminy zostały ustalone. Dlatego też we wrześniu 1987 roku niechętnie rozpoczął to, co zakończyło się wyczerpującą, trwającą osiemnaście miesięcy światową trasą koncertową.

„Cokolwiek zagramy,” Michael i członkowie jego ekipy wrzeszczeli podczas klaskania w dłonie i tupania tuż przed uderzeniem na scenę, „ma być czadowo!”

Po pełnym sukcesów początku w Japonii, gdzie go nazywano „Michael Tajfun” (i zarobił dwadzieścia milionów dolarów brutto), Michael miał kłopoty w Australii. Sprzedaż biletów okazała się niska. Zagraniczne czasopisma skojarzyły go z tym „Wacko-Jacko” i Australijczycy sądzili, że miał coś z głową.

„Daje światu dar, swój talent,” skarżyła się jego była bratowa Enid Jackson, "a w odpowiedzi świat próbuje go ukrzyżować."

Podczas gdy Michael był w trasie, napisał list do People i poprosił, żeby został opublikowany. Chciał, żeby wszyscy znali jego odczucia na temat antyreklamy, o której dowiedział się z opóźnieniem. W dziwnym stylu – bez żadnych marginesów, bez akapitów, dziecięcym charakterem pisma – Michael napisał:

„Jak mówi stare indiańskie przysłowie, nie osądzaj człowieka póki nie przechodzisz 2 księżyców w jego mokasynah [sic]. Większość ludzi mnie nie zna, to dlatego wypisują takie rzeczy z kturych [sic] większość nie jest prawdą. Często płaczę, bo to rani i martwię się o dzieci. O wszystkie moje dzieci na całym świecie, żyję dla nich. Jeśli człowiek nie ma nic do powiedzenia o drugim człowieku co może udowodnić, jego historia nie może być napisana. Zwierzęta atakują nie ze złośliwości, ale dlatego że chcą żyć, tak samo z tymi, którzy krytykują, chcą naszej krwi, nie naszego bólu. Ale ja wciąż muszę dochodzić do prawdy. Muszę szukać prawdy w tych wszystkich rzeczach. Muszę wytrzymać to dla siły którą przesyłam dalej, dla świata, dla dzieci. Ale miejcie litość dla krwawiącego od tak dawna MJ.”

„Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek zrozumiem ten list,” powiedział Frank Dileo jednemu z współpracowników po opublikowaniu go w magazynie na pierwszej stronie. „Jeśli czytasz to uważnie, to nie ma sensu. <Chcą naszej krwi, nie naszego bólu> Co to do cholery znaczy?”

Wspólnik jeszcze raz przestudiował list.

„Wiesz co, to nie jest tak naprawdę list,” powiedział Frankowi. „To jest coś, co mówi o Michaelu. On się gubi… ten człowiek gubi się. Nie rozumiesz tego?”

Frank zaczął potrząsać głową w rozpaczy.

„Jezu Chryste,” zawołał. Co mamy zrobić? Co dalej z tym dzieciakiem? Co dalej do cholery będzie z tym dzieciakiem?”



Autor tłumaczenia: aga


Masz uwagi do tekstu? Podoba Ci się tłumaczenie? A może zauważyłeś błąd? Napisz!


Please leave following field blank:

Komentarze

04/11/18 17:19 AmeliaAdamska14
Dzięki za tłumaczenie i życzę udanego wieczoru <3

04/11/18 13:28 Tomek
A tak sobie trafiłem i się dziwię, że naprawdę są ludzie, którzy nie rozumieją słów, że tygrys zagryzie antylopę, bo chce się nażreć, a nie żeby ją bolało, co nie zmienia faktu, że ją boli. No i jeszcze, że mówimy tu nie o antylopie, tylko o człowieku. Ja nie będę udawał, że wyglądem MJ było wszystko ok(chociaż w tym okresie wyglądał bardzo dobrze, raczej każdy chciał być wtedy MJ, także w okresie Dangerous, tak to pamiętam)). Natomiast tutaj jest to napisane w naprawdę obrzydliwy sposób. A na teledyskach był po prostu Michaele Jackson, ale jak widać dla niektórych to za trudne do zrozumienia. żeby jednak nie było tak różowo, to zgadzam się z tym, że ten chłopak się w pewnym momencie zgubił. Tylko jeszcze pytanie ile było w tym jego winy.

30/07/11 19:09 gość
Podsumowanie :http://youtu.be/G25YDZDbiRk

16/07/11 23:04 ♥Jolanta♥
to T.pisze,że nie zrozumieli słów Michael'a,a fantazji mu nie brakuje ,"BAD' swego czasu muzycy mówili,że jest warsztatowo lepsza,dojrzalsza i to prawda,kazdy się rozwija,ma więcej doświadczeń,inaczej patrzy na świat;wszystkie utwory są jedyne w swoim rodzaju i nic tego nie zmieni;

16/07/11 21:12 sunflower
Barbaro, wiadomo, że różne opinie krążą o tej książce. Wydaje mi się jednak, że więcej tych pozytywnych, w pewnych kręgach uchodzi ona nawet za swego rodzaju Biblię o Jacksonie.

16/07/11 19:39 sunflower
Po przeczytaniu muszę napisać o swoich odczuciach. Według mnie ten rozdział jest jedynie obrazem złośliwości autora. Rozumiem, że można być krytycznym względem płyty (choć ja ją uwielbiam, tak jak większość osób tutaj) ale po jakiejś głębszej analizie. Autor natomiast stwierdza, że jest beznadziejna, nie podając argumentów (...bo tak mu pasuje? ... ... bo nie chce mu się wgłębiać, woli pisać jakieś swoje pseudo analizy psychiki?...a może nie ma wystarczającej wiedzy muzycznej?). Natomiast te prześmiewcze i drwiące komentarze na temat psychiki i wyglądu pokazują jedynie lekceważący stosunek pana T. do Michaela, którego traktuje jak obłąkańca, niekoniecznie zasługującego na ludzki szacunek. Ale czemu się dziwić? Książka musi zawierać różnego rodzaju "smaczki" żeby była poczytna. Zresztą to już chyba "normalne", że złe rzeczy lepiej się sprzedają niż dobre, a historia życia Michaela tylko temu niezaprzeczalnie dowodzi :))

16/07/11 19:15 @neta
w tym rozdziale godnym uwagi jest jedynie list Michaela.Nawet mając lat 15 rozumiałam co do słowa o co w nim chodzi. średnio inteligentny człowiek zrozumie ....Frank nie zrozumiał ???jeśli to prawda to bez komentarza.Co za paszkwil ten rozdział! ani jednego pozytywnego słowa na temat zajebistej płyty,Michaela wyglądającego w tym czasie jak milion dolarów i trasy koncertowej najlepszej w jego całej karierze!!!Trasa trwała szesnaście miesięcy, podczas których Michael dał 123 koncerty przed 4,4 mln fanów na całym świecie.Z albumu wydano siedem singli, z których pięć wspięło się na szczyty list przebojów: "I Just Can't Stop Loving You", "Bad", "The Way You Make Me Feel", "Man in the Mirror" oraz "Dirty Diana". Dwadzieścia lat po premierze Bad wciąż jest albumem, z którego największa liczba piosenek dotarła na pierwsze miejsce na liście przebojów Billboardu. Album rozszedł się w ponad 30 mln egzemplarzy, ośmiokrotnie zdobywając tytuł platynowej płyty.Taborrelli ma straszne kompleksy i chyba je sobie rekompensuje pisząc kłamliwe książki o ludziach którzy coś osiągnęli w życiu swoim talentem.

16/07/11 15:32 Michaelina
23:12 gość ...gościu, trzeba czytać także uważnie.Co najmniej połowa tego tekstu jest własną opinią autora.Mam duże zastrzeżenia do jego obiektywizmu i odrzuca mnie kiepski styl w jakim to robi.Myśli,że jest sprytny posługując się cytatami wypowiedzi innych i powołując na jakiś bliżej nieokreślonych informatorów typu: czyjaś była dziewczyna powiedziała to czy tamto, albo kolega czyjegoś kierowcy coś tam usłyszał.To są wiadomości a trzeciej lub z czwartej, ręki. Wśród informatorów nie ma ani jednego poważnego nazwiska,a jeśli Taraborelli wciąga w swoje spekulacje już kogoś znanego np.Franka lub Scorcese , to okazuje się że oni powiedzieli coś "podobno"...żenujące, naprawde!W większości brzmi to jak plotka z magla. Nie przeczę,że autor znał wiele faktów z życia Michaela, ale koloryzuje i dialoguje w sposób godny pożałowania i nie do przyjęcia.Ta książka wpisuje się znakomicie w cały ten medialny bełkot, jaki stale towarzyszył Michaelowi i niszczył mu życie. Dlaczego oni tak go nienawidzili?Za co? Co uczynił złego ten człowiek,że został tak potraktowany?!!!Czyżby właśnie to, że zrobił z nich idiotów, rzucając na żer kilka niewinnych plotek??

16/07/11 14:00 Joy
gość 23:12 (z wczoraj) piszesz, że trzeba czytać ze zrozumieniem, ponieważ T. przytacza tylko opinie prasy muzycznej. Zauważyłam. Myślę jednak, że można to robić na różne sposoby. Gość KF1 przypomina tu pracę Vogel'a na temat powstawania Earth Song. Vogel też odnosi się do opinii krytyków muzycznych, ale w jakże inny sposób to robi. Ponadto ta część nie jest jednym wielkim cytatem. Coś tam jednak T. dodaje od siebie.

16/07/11 11:10 gość
Ten list mówi wiele o tym jak MJ cierpiał przez prześladowania mediów. Michael wiedział,że ma misję do spełnienia, wiedział,że dostał talent od Boga by głosić światu przesłanie miłości i wielką prawdę o dzieciach, które są kluczem do rozwiązania problemów świata. Fani wiedzą o co chodzi bo znają jego wywiady, wiersze, piosenki, wypowiedzi. Zrozumieć Michaela to słuchać co mówi i patrzeć jak postępował. Media przez swoją brudną nagonkę chciały przykryć Jego przesłanie i poniekąd im się udało, ale do czasu. Teraz odsłania się nam prawda. Nie do wszystkich jeszcze dotarała. Michael był szczególnym człowiekiem na Ziemi. Był prawdziwym darem od Boga. I to nie jest slogan. Takie jest odczucie milionów fanów na świecie.

16/07/11 11:04 gość
Przecież BAD to same hity! Całość jest kapitalna! Barbarka: jeśli prowadzisz samochód spróbuj sobie kiedyś podczas jazdy włączyć Speed Demon - satysfakcja gwarantowana!!!:)))

15/07/11 23:16 gość
Mnie jednak smuci to ze mlodzi ludzie nadal sa karmieni glupotami na temat jego wygladu i tych spraw sadowych ale nie zmienia to faktu ze sa zafascynowani jego tworczoscia i z tego sie ciesze a w ogole to muzyka jest dla fanow a nie dla krytykow to sa du....ki i kazdy utwor MJ to sa same perelki i nie zmienie zdania.Czy jest ktos kto mu dorowna?Watpie

15/07/11 23:12 gość
Trzeba czytać,ze zrozumieniem,autor przytacza nie swoje opinie,tylko opinie prasy muzycznej o płycie Bad i o tym jak postrzegano Michaela w tym czasie.

15/07/11 22:53 Michaelina
Taraborrelli, to jeden z tych pismaków, przez których Michael teraz leży w grobie...nie chce mi się tego już więcej czytać.Pewnie,że mam swój rozum i żadne takie rewelacje nie mają na mnie wpływu,ale tym razem autor poszedł po bandzie...bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury!!!!Eh,chciałoby się mocniej powiedzieć!

15/07/11 22:47 gość KF1
Mnie płyta Bad....podoba się bardziej,niz Thriller,ale to jest moje osobiste zdanie szczególnie,że moja fascynacja Michaelem zaczęła się od teledysku Another Part of Me...... To niedocenianie przez krytyków tej płyty wzięło się stąd,a to ich recenzje serwuje nam Taraborrelli ,że już wtedy zaczęto oceniać muzykę Michaela poprzez jego wizerunek.Jak,..W....J...ko, może tworzyć nadal genialna niepowtarzalną muzykę,jak może być taki zręcznym,bystrym biznesmenem ...jak czarnoskóry artysta,który miał tylko tańczyć i spiewać,śmial kupić utwory ..białych Beatelsów,jak mógł wychodzić przed ...z góry zaplanowany dla niego przez białych szereg ...Tak na prawdę to krytycy muzyczni upajali się tylko Thrllerem,na pozostałych płytach nie zostawili suchej nitki.J.Vogel, we fragmentach opisujących powstanie Earth Song,napisał,że nie chciano docenić twórczości Michaela,tego że jego muzyka się zmieniała ewaluowała,że pisał juz na początku lat 90 ...teksty o ochronie środowiska....dążące do uświadomienia ...jak nalezy dbać o nasza planetę, a to w szczególności w Stanach był temat w tamtym okresie nie popularny ...jeszcze nie widziano zagrożenia w tym czasie.Teksy ....Lennona i Dylana .....były przeceniane i nagradzane..a od Michaela krytycy muzyczni.....chcieli tylko wesołego popu....

15/07/11 22:44 Joy
Kiedyś jakiś DJ/ muzyk powiedział jeśli chcesz sprawdzić, czy kupiłeś/aś dobry sprzęt grający puść sobie L.G. tam jest tyle dźwięków-smaczków. Na pewno nie zacytowałam dokładnie, ale mniej więcej o to chodzło

15/07/11 22:35 Ada
Płyta BAD świetna,jak każda inna Michaela. Dopracowana w szczegółach, a że różniąca się od poprzednich? Tak powinno być, przecież nie mógł tworzyć wszystkiego na jedno kopyto. Każda piosenka doskonała, bo jak powiedział kiedyś Z. Hołdys - Michael Jackson nigdy nie wydał żadnego gnoita. Tarraborelli zajmuje się liczeniem sprzączek na ubraniu Michaela, ale nie interesują go słowa piosenki "Bad" i genialny taniec w klipie. Według mnie Michael miał zawsze świetnie dobrane ubrania - tutaj jest młodym chłopakiem więc jak miał być ubrany, może wg. T. lepszy byłby stary sprany podkoszulek (tak niektórzy występują na scenie)? Mam nadzieję,że dzisiaj Frank Dileo zrozumiałby sens tego listu, gdyby zechciał go jeszcze raz przeczytać. Marjol, masz rację, jest pięknisty, ale nie tylko w L.G.

15/07/11 22:22 gość
Liberian Girl - często spotykam się z krytyką tej piosenki ,że najgorsza i że nie pasuje do całości a dla mnie to jedna piękniejszych i z najbardziej namiętnych piosenek jakie słyszałam w życiu.Michael śpiewa to takim drżącym , "podnieconym" głosem a mi uginają się nogi w kolanach i przechodzą ciarki po plecach.Ogólnie nie rozumiem jak można mieć zastrzeżenia do Michaela z tego okresu bo wg mnie w tym czasie był fantastyczny.Wszystko mi pasuje a sprzączki jak najbardziej .I te oczy .........

15/07/11 22:01 marjol
Sorki ...bo z rozpędu nie napisałam , że tak mało mi było MJ'a w Liberian Girl oczywiście , ale za to jaaaaaaaaki piękny **********

15/07/11 21:25 Joy
Barbarko piszesz, że Twój komentarz jest chaotyczny. Ja myślę, że emocjonalny i nie dziwię się. Ja też jestem w szoku po tym co tu pisze T. Z lubością niemal przytacza wypowiedzi słuchaczy radia, którzy piszą różne bzdury w odpowiedzi na konkurs o sprzączkach (w podobnym tonie komentarze nawet tutaj były umieszczane). Czy one są wyznacznikiem wartości albumu Bad? Mam wrażenie, że tak uważa T. Pomijam recenzje ludzi, którzy najnormalniej nie nadążali za MJ'em. Tak jak piszecie nie rozumieli go. Przecież to są świetne piosenki. T. pisze,że nie bardzo. Ja powtórzę za nim pytanie, które on sam powtórzył za jakąś gazetą - Czy Ten Facet Jest Dziwny? Czy O Co Chodzi? Tym razem jednak kieruję je pod adresem T.