En Pl
Strona główna | Tablica | Hyde Park | O stronie

Michael zwalnia Franka Dileo
Trzy dni po ich krótkiej rozmowie telefonicznej na temat Jackson-Moonie Project Frank Dileo został zwolniony. Publicysta Michaela, Lee Solters wystosował lakoniczne oświadczenie: „Michael Jackson i Frank Dileo ogłosili polubowne rozstanie. Jackson powiedział, <Podziękowałem Frankowi za jego wkład dla mnie podczas ostatnich kilku lat.>”

Może Michael czuł, że ma ważny powód by zwolnić Franka, ale zrobił to w tchórzliwy sposób: przez Johna Branca.

„Słuchaj, nienawidzę tego, że jestem tym, który musi ci to powiedzieć,” powiedział John, „ale Michael już nie chce z tobą pracować.”

„Co? Nie pieprz. Żartujesz sobie ze mnie, prawda?”

„Przepraszam Frank,” powiedział mu John. „To nie żart.”

Gdy jeszcze chwile porozmawiali o tej sprawie, Frank powiedział:

„Dobra, fajnie. Chcę tylko żeby mi zapłacił co mi się należy i później będzie mi już po drodze.”

„Wkurzyłeś się, Frank?” zapytał John.

Czuł się z tym źle. Lubił Franka i wiedział, że Frank naprawdę dbał o Michaela.

„Nie do diabła,” powiedział Frank, próbując być twardym gościem. „Słuchaj, Johnny, skoro dzieciak mnie nie chce, nie chcę tu być. Do zobaczenia później.”

Frank odłożył słuchawkę. Opuścił wtedy ośrodek odchudzania „ponieważ musiałem dostać pracę. Byłem bezrobotny”

Następnego dnia Frank zadzwonił do Kennetha Choi, który był w San Francisco.

„Chce ci tylko powiedzieć, że Michael i ja rozstaliśmy się,” powiedział.

„Co? Co to znaczy „rozstaliśmy się”?” zapytał Kenneth. „Nie rozumiem.”

„Dzieciak mnie zwolnił, mówię ci. Jestem skończony. Ka-put.”

„Oh,” powiedział Kenneth. „Teraz rozumiem.”

Natychmiast w obozie Michaela Jacksona zaczęło krążyć zdanie, które głosiło że Frank wziął milion dolarów nagrody, że Michael się o tym dowiedział i że dlatego go zwolnił. Oczywiście to nie była prawda. Kenneth Choi później wspominał:

„Zaimponowało mi to bardzo. Frank powiedział, że jeśli Michael ostatecznie pojedzie do Korei, wtedy może weźmie jakieś pieniądze jako nagrodę, ale nie wcześniej.”

„Frank mógł mieć milion baksów tamtego dnia, ale nie wziął,” potwierdził Jerome Howard. „Mógł przyjąć pieniądze, nigdy nie uzyskując podpisu Michaela i zabrałoby mu całe życie w sądzie zanim kiedykolwiek musiałby to zwrócić, jeśli w ogóle. Ale on jest honorowym człowiekiem. Później Frank mówił mi, że bardzo delikatnie powiedział Michaelowi o koreańskim planie. Powiedział, <Nie możesz tak prosto z mostu prosić Michaela, żeby coś zrobił, jak Joseph przez telefon. Michael musi być ugłaskany. Jego ego musi być wymasowane dokładnie zanim zgodzi się zrobić cokolwiek.> Zastanawiałem się, czy nie masował może o jeden raz za dużo…”

W rzeczywistości Michael miał pretensje do Franka z kilku powodów.

Po pierwsze Michael czuł, że Frank zabiera zbyt wiele uznania dla siebie dzięki jego sukcesom. Był zmęczony ludźmi, którzy byli doceniani za to, co czuł, było przeznaczone jemu. Z powodu tego, że Michael odmawiał udzielania wywiadów, Frank rozwinął bardzo medialny profil, jako jego rzecznik. Wielu celebrytów – i Michael był jednym z nich – nie lubią tego, gdy ich reprezentanci także stają się celebrytami. Ego Michaela było kruche. Frank zaczął być zbyt dobrze znany jak na gust Michaela, dając wywiady do prasy w imieniu Michaela, wzmacniał swoje osiągnięcia. Za każdym razem, kiedy tak robił, Michael skręcał się z zakłopotania.

„Frank nawet nie jest kreatywny,” powiedział Michael swojemu wspólnikowi. „Spójrzmy prawdzie w oczy. Z wszystkimi pomysłami ja wychodzę.”

Michael czuł, że Frank stał się także zbyt kierowniczy. Na przykład kiedy grali w Pitzburgu, rodzinnym mieście Franka, zaaranżował tak spotkanie, żeby móc przedstawić Michaela swoim bliskim przyjaciołom i krewnym.

„Michael, spodziewam się, że będziesz tam punktualnie o ósmej,” powiedział. „Zrozumiałeś?” Znał Michaela dość dobrze, żeby wiedzieć że mógł się pokazać, albo nie. Miał nadzieję, że nie będzie zakłopotany przed ludźmi którzy mieli dla niego znaczenie. „Wiec, spodziewam się ciebie tam, dobrze?”

Michael nic nie powiedział. Później narzekał:

„Kim on jest, żeby mówić mi co mam robić? Pokręcił to. To ja mu mówię, co ma robić.”

Michael pokazał się, ale godzinę później, bez wątpienia celowo.

Później Frank pozwolił sobie powiedzieć tak:

„Postawiłeś mnie w kłopotliwej sytuacji,” krzyczał na niego. „Co jest z tobą? Jak mogłeś mi to zrobić?”

Michael wrzał, kiedy Frank zwracał się tak do niego. W końcu Bill Bray zaczął krzyczeć na Franka żeby zostawił Michaela w spokoju.

„Odpieprz się człowieku,” powiedział Bill. „On nie pracuje dla ciebie. To ty dla niego pracujesz. Kontroluj się lepiej.”

Była to bardzo nieprzyjemna scena.

Następną kwestią musiało być porozumienie które w jakiś sposobem Frank spartaczył w imieniu Michaela: multimilionowy kontrakt dla krajowej, kinowej realizacji dziewięćdziesięciominutowego wideo Moonwalker (który częściowo jest kompilacją teledysków a częściowo muzyczną autobiografią).

Głównym punktem filmu był innowacyjny teledysk „Leave Me Alone”, w którym parodiuje swój wizerunek przez pokazanie sanktuarium Elizabeth Taylor, nagłówków gazet głoszących „Michael Zwierza się Szympansowi” i bolesnego fragmentu, gdzie tańczy ze szkieletem Człowieka Słonia. W teledysku Michael przemierza surrealistyczny świat unoszących się krzeseł, wielkich kłapiących zębów i karuzel z parku rozrywki. Nad teledyskiem trwającym cztery minuty i czterdzieści pięć sekund pracowało dwudziestu pięciu ludzi przez sześć miesięcy.

Projekt kosztował Michaela Jacksona około dwadzieścia siedem milionów dolarów. Moonwalker został zrealizowany jako obraz kinowy w Japonii, ale nie w Stanach Zjednoczonych z powodu licznych różnic zdań. Donoszono, że Frank stał za decyzją żeby nie realizować Moonwalkera w kraju, doprowadzając do gniewu międzynarodowych dystrybutorów którzy zakupili film w celu zrealizowania go w kinie. Kiedy zostało ogłoszone, że nie będzie krajowej umowy, wiele zagranicznych kin wstrzymało film, albo zmniejszyło jego promocję i rozgłos. Ta decyzja kosztowała Michaela wiele milionów dolarów utraconych dochodów ze sprzedaży biletów.

Ostatecznie Frank wyszedł z multimilionowa ofertą dystrybucji filmu w kraju, ale ktoś inny w otoczeniu Michaela odwiódł go od tego. Dlatego też mimo że Michael był zły za sposób dystrybucji Moonwalkera, nie obwiniał za to Franka – nie całkiem, znaczy się.

Jednak większość współpracowników Michaela czuło, że Michael powinien być zły na Franka za to, że pozwolił mu wydać dwadzieścia siedem milionów dolarów na Moonwalkera, projekt, którego budżet nie powinien przekroczyć pięć milionów dolarów. W końcu wideo zarobiło w przybliżeniu trzydzieści milionów dolarów z dostępnej sprzedaży kaset i z innych umów, następny hołd dla rozumnych negocjacji Johna Branca i uporu Waltera Yetnikoffa (CBS Music Video Enterprises rozprowadzało taśmy). Żadna kaseta wideo przeznaczona do użytku domowego nigdy nawet nie zbliżyła się do wygenerowania takich pieniędzy dla artysty. Jednak po Moonwalkerze Michael powiedział że poczuł się „biedny” i nie chce wydawać żadnych większych pieniędzy na wielkie projekty „przez długi, długi czas”.

Następnym problemem z Frankiem było to, że Michael stał się zdegustowany swoim tabloidowym wizerunkiem, o którym sądził, że w dalszym ciągu jest propagowany przez Franka. Ale historie o komorze hiperbarycznej i kościach Człowieka-Słonia były jego pomysłami – nie Franka.

Jednak historia, która pojawiła się w Star (2 sierpnia 1988 roku), była szczególnie dla Michaela niepokojąca: MICHAEL JACKSON ZWALNIA 4 KUMPLI Z TRASY PO TYM, JAK OBLALI TEST NA AIDS. Artykuł mówił o tym, że Michael zwolnił czterech pracowników ponieważ wynik ich testów na HIV okazał się pozytywny. „Naprawdę boję się AIDS,” cytowane były jego słowa. „Myślę o jedzeniu lunchu z tymi facetami i podawaniu im ręki oraz spędzaniu z nimi tak wiele czasu” Artykuł obwieszcza, że Michael wydał fortunę na posiadanie swojej własnej zamrożonej krwi która jest w zasięgi jego ręki gdziekolwiek się udaje. „Nigdy nie wiesz, kiedy możesz potrzebować krwi, a jedyna krew której mogę być pewien, jest moja własna”, rzekomo powiedział Michael.

Najwidoczniej Michael zapłacił za pomysł który miał lata temu, żeby mieć tarczę z plexi skonstruowaną pomiędzy nim i publicznością w celu ochrony go przed zarazkami podczas trasy Victory w 1984 roku. Uświadomił sobie wtedy, że plan był absurdalny i dał sobie spokój. Jednak ktoś z jego zespołu przypomniał sobie o tym i po upiększeniu historii przekrętem z HIV sprzedał to do tabloidu.

Osobliwy pomysł przyszedł Michaelowi do głowy w czasie, kiedy po swoim wypadku z pożarem stał się zafascynowany medycyną. Zaczął namiętnie czytać medyczne książki i cieszyło go czytanie i słuchanie o strasznych chorobach. Przez chwilę miał obsesję na punkcie uczenia się o różnych operacjach, do tego stopnia że był świadkiem operacji w UNCLA Medical Center.

„Michael jest ciekawy operacji,” mówił jeden z byłych pracowników. „Rajcowało go to. Mógł patrzeć godzinami. Szczególnie lubił oglądać operacje plastyczne – likwidacja skóry na brzuchu, odsysanie tłuszczu, był przy tym wszystkim. Był nawet świadkiem operacji mózgu.”

Gdy interesował się medycyną, nie miał obsesji że złapie AIDS a miał tylko empatię dla chorych.

„Kiedy Michael przeczytał tamten artykuł, zdenerwował się,” powiedział Michael Tucker, przyjaciel rodziny Jacksonów (nie aktor). „Z wszystkich chorób AIDS była tą, która powodowała u Michaela największą wrażliwość. <Dlaczego napisali o mnie coś takiego?> powiedział. <Przecież wcale taki nie jestem. Co jeśli ludzie w to uwierzą? Co będą o mnie myśleć?> Stał się wściekły i chciał wiedzieć gdzie jest źródło tego artykułu. <Jeśli dowiem się, że ktoś z mojej organizacji knuje te chore historie, zostanie zwolniony. Mówię poważnie,> powiedział.

Nie wiadomo, czy Michael zwolnił Franka bo chciał zakończyć ten wariacki image w tabloidach. Jednak kiedy Frank odszedł, historie ukazywały się nadal. Nie było konieczne, żeby knuł je ktoś z personelu Michaela; reporterzy wymyślali je po prostu z czasem sami …

Głównym powodem dla którego Michael zwolnił Franka był to, że był rozczarowany tym, że Bad nie odniósł takiego sukcesu jak Thriller. Został sprzedany „tylko” w około dwudziestu milionach egzemplarzy na całym świecie, około jedna piąta tego co Michael miał nadzieję sprzedać. Thriller sprzedał się w dwudziestu czterech milionach tylko Stanach Zjednoczonych, Bad w sześciu milionach.

„Michael był wkurzony,” powiedział jeden z przyjaciół Franka Dileo. „Nastawił się na następny wielki album. Kiedy nie stało się tak, jak chciał, zachowywał się jak rozpieszczone, małe dziecko. Miał napady złości. Płakał. Potrafił być bardzo dramatyczny. Frank miał pełne ręce roboty. Musiał się bardzo tym zająć.”

„Ale robiliśmy co było w naszej mocy,” mówił Frank o albumie Bad. „Zrobiliśmy najlepszą płytę i najlepsze teledyski jakie mogliśmy zrobić. Nie mamy się czego wstydzić.”

Chociaż to mogła być prawda, niektórzy szeptali Michaelowi, że Frank powinien był zrobić więcej. W głowie Michaela zaczęły rodzić się wątpliwości. Musiał obwinić kogoś za to, co uważał, że było słabe w Bad. Dlatego też obwinił Franka Dileo.

Kilka lat później Frank mowił, że to było: „Bez żadnego ostrzeżenia. Czy to mnie rozzłościło? Tak. Sposób w jaki to zostało zrobione był znieważający. To odebrało mi wiarę w ludzi. Przez długi czas nikomu nie ufałem.”

Frank czuł, że Michael mógł przynajmniej zwolnić go osobiście. Jednak Michael nie był sentymentalną osobą, nigdy taki nie był. Dla Michaela Frank nie był „drugim ojcem”. Był raczej zdolnym biznesmenem który, zdaniem Michaela, wyczerpał swoją przydatność.



Autor tłumaczenia: aga


Masz uwagi do tekstu? Podoba Ci się tłumaczenie? A może zauważyłeś błąd? Napisz!


Please leave following field blank:

Komentarze

30/08/19 13:02 ♥ Jolanta ♥
Frank Dileo był jedną z lepszych osób jakie Michael spotkał w swoim życiu.

30/08/19 10:00 Renia
Dla mnie wygląd i zachowania tego całego Franka pozostawiają wiele do życzenia.To cygaro wiecznie w gębie ten szelmowski uśmieszek i na kilometr bijące cwaniactwo,a przy tym wiele nieuczciwości z jego strony.Patrzył tylko jak zagarnąć dużo kasy dla siebie.Cały czas szpanował swoją znajomością z Michaelem,kreując swój wizerunek nie Michaela.A już całe jego buractwo wyszło z niego jak na koniec żądał kasy od Michaela,gdzie wszyscy wiedzieli,że na Michaelu dorobił się ogromnych pieniędzy,więc mógł już sobie darować swoje żądania bydlak.Bardzo mi żal ,że takimi ludźmi Michael się otaczał.To rzeczywiście były pijawki,które sprzedały by siebie i rodzinę za kasę.

27/07/11 16:12 MJ King
Nie rozumiem o co tyle szumu... Przecież Michael nie popełnił żadnego przestępstwa zwalniając Franka przez Brance. Jestem pewna, że wiele sław tak robi. A poza tym pracodawca zazwyczaj nie zwalnia ludzi osobiście tylko daje im wypowiedzenie i już. Michael wcale nie musiał bezpośrednio informować Dileo o tym fakcie. Jednak może MJ rozmawiał z Nim o tym ? Tego nie wiemy.

27/07/11 15:09 marjol
miało nyć jeśli to .....

27/07/11 15:07 marjol
Ja was nie rozumiem ??? a gdzie jest zapisane , że szef osobiście ma zwolnić pracownika ???? od tego są inni jak tu gość napisał kadry lub personalny lub pismo z wymówieniem i dziękuję !Nie znam pracodawcy , który postawił by sutą kolację i powiedział NAJEDZ SIĘ BO TO OSTATNIA TWOJA KOLACJA ZA WYPŁATÉ ODE MNIE ??? Wtedy się nie pamięta o dobrych uczynkach i poświęceniu pracownika , nawet lub szczególnie to przyjaciel !

27/07/11 14:40 marjol
nie wiem co w tym złego ,że ktoś pasjonuje się medycyną ? w końcu dzięki temu mamy lekarzy ??? Co do Aids , to w latach 80-90 nasza wiedza na temat tej choroby była żadna , lub bardzo ograniczona . Widziałam takich ludzi w ostatnim stadium w szpitalu zakaźnym i było mi nijako kiedy miałam stanąć na tej samej wadze !!??

27/07/11 13:04 Michaelina
Dziękuję Aga za tłumaczenia:)

27/07/11 11:11 gość
Serdecznie dziękuję za dotychczasowe tłumaczenia, niecierpliwie oczekuję dalszego ciągu.

27/07/11 10:58 gość
Michael tak robił i już. Może wydawało mu się, że jak nie będzie się wykłócał "w twarz", to zachowa pozory przyjaźni. Może tak myślał. Nie sądzę żeby osobiste zwolnienie przez Michaela złagodziło żal Franka i innych. Gdyby robił to osobiście, krytykowaliby jego bezczelność, bo przy takich okazjach trzeba coś wyjaśniać. Nie przesadzajcie z tym zwalnianiem. Mógł inaczej, ale nie musiał. Wiele rzeczy które w jego świecie wydawały mu się normalne, wielu z nas nigdy nie zrozumie. Był inny na wiele sposobów. Toraborelli twierdzi że zwalnianie w taki sposób to brak sentymentalizmu u Michaela. A ja twierdzę odwrotnie. Zwalnianie w taki sposób to nadmiar sentymentalizmu. Może się mylę, ale tak właśnie myślę.

27/07/11 09:41 gość
Gość 9:30. Nawet ojca im żal, by dokopać MJ. Ojciec, który bił syna sznurem od żelazka, a oni stają po stronie ojca, a nie dziecka. Jaki nieelagncki Michael, o matko, zwolnił ojca. Ojcem to był Michael dla swoich dzieci. Dileo rozpacza po śmierci Michaela, bardziej od Joe Jackson.

26/07/11 23:52 Dorota
Ogromne podziękowania za tłumaczenie.

26/07/11 23:51 gość
Zgadza się, nieelegancko że nie zwalniał swoich długoletnich pracowników osobiście. Pewnie było mu głupio. Nie widzę innego wytłumaczenia. Miał możliwość wyreczenia się Branca to to robił. Ale stwierdzenie że przez innych "prał swoje brudy" jest trochę przejaksrawione. Jak u mnie w pracy były zwolnienia, to tez wypowiedzeń nie wręczał naczelny, tylko kadry, choć dyrektora dobrze znałam. Może Branca miał to w zakresie obowiązków? Zresztą nie odmawiał, a sam Taboret pisze, że nie poddawał się tak łatwo kaprysom Michaela. Michael nie zwalniał sam swoich pracowników, prawda znana, wolał uniknąć takich konfrontacji i już. "Słuchaj stary, sory ale już dla mnie nie pracujesz, bo przestałem ci ufać" tak to miało się odbywać? I już by go nie krytykowali? I już by go Bob Jones nie obsmarował w swojej książce? Obsmarowałby, bo taka była koniunktura w 2003, że należało o Michaelu pisać źle, żeby zarobić.

26/07/11 23:38 gość
Jak by nie było, w tamtych czasach jestem pewna, że krytykowali go wszyscy. Taboret na pewno trochę dodaje własnych dialogów i improwizuje, część miał na pewno nagrane, ale myślę że atmosferę tych wypowiedzi zachowuje. No co ma dobrze mówić Franek wtedy o Michaelu, jak ten go zwolnił "nie wiadomo dlaczego", tak samo Quincy czy John Branca, których też dni są już policzone. Wiele Michael widział wokół siebie, ale chyba niestety wiele dawał sobie wmówić. No szczytem jest pozwolić komuś na używanie swojego podpisu. Z jednej strony taki nieufny, a z drugiej....Miał wokół siebie ludzi którzy mu nawijali makaron na uszy zawsze, i ubijali własne interesy. Ale chyba naprawdę Dileo i Branca to pikuś w porównaniu z tymi, których zatrudniał później. "Po dobrym panie jeszcze lepszy nastanie".

26/07/11 23:28 ♥ Jolanta ♥
dziekuję -aga-; sami wiecie,jak Michael coś postanowił,to nie było zmiłuj,mógł jednak osobiście rozmówić się z Frankiem.Może rozmowa się odbyła ,a może wcześniej już rozmawiali o tym,tego nie dowiemy się nigdy,autor też o wszystkim nie wiedział,a my ,no cóż,wiemy to,co przeczytamy. Świat show biznesu,to dla nas poplątanie z pomieszaniem,trudno wiedzieć jak to jest,gdy się w tym nie siedzi,zresztą nawet osoby ,które tkwią w tym po same uszy,często czują się zagubione.

26/07/11 23:22 gość
Tu nie chodzi o to,że Michael zwalniał swoich pracowników,bo to normalna sprawa.Tylko chodzi w jaki sposób ich zwalniał.Uważam,że swojemu najbliższemu współpracownikowi powinien powiedzieć to osobiście,a nie wyręczać się Brancą.Tak postąpił nie tylko z Dileo,ale ze swoimi poprzednimi managerami,a pożniej z Bobem Jonsem,po 17 latach pracy i wreszcie z samym Brancą.Inni mieli prać jego brudy.

26/07/11 23:13 Joy
Ciągle zastanawiam się nad przytaczanymi przez autora dialogami. Czasami jedno słowo może zmienić sens wypowiedzi. Nawet jeśli T. miał tych swoich informatorów z najbliższego otoczenia MJ'a to czy rzeczywiście pamiętali oni tak dokładnie te rozmowy, czy też T. improwizuje? Ja sama jak coś komuś opowiadam zaznaczam, że to nie jest cytat, ale mniej więcej chodziło o ..., a to może robić wielką różnicę. Ogromne dzięki za tłumaczenie.

26/07/11 22:53 gość
A jeszcze chcę dodać, że tak jak to napisała @neta, Michael za uszami swoje ma i na pewno to wszystko nie potoczyłoby się tak beznadziejnie z powodu komory i kości. Michael naprawdę dla niektórych robił się za potężny. Rozdmuchiwali jego wady do niebywałych rozmiarów, bo go niszczyli, tak myślę. Jak się obraca w świecie multimiliarderów to nie wiem, czy gra się fair, a Michael taki nie był, tak myślę. Michael zwalniał swoich pracowników tak czy inaczej - toż to małe piwo. Każdy ma jakieś swoje wady, wielu jest wariatów, totalnych autokratów i pracodawców naprawdę nieznoszących żadnego sprzeciwu. A Michael? O rany, trochę kapryśny jak dziecko. Ale trzeba było zrobić z tego wielką rzecz.

26/07/11 22:40 gość
No tak, ale stricte muzycznie i "wideomuzycznie", to miejsce Michaela w szeregu było jednak na pierwszym miejscu. Po prostu Akademia jednak nie oceniała tu muzyki, a "usadzała" go, no nie wiem, czy na swoim miejscu. Przyznawane nagrody NIGDY nie są obiektywne. Nawet ten niebywały sukces Thrillera to tez skrzyżowanie się przeróżnych okoliczności. Tak jest w każdej dziedzinie. Szkoda, że Michael tak bardzo się tym przejmował. To bez wątpienia trauma dzieciństwa.

26/07/11 21:54 @neta
Nieładnie jest uciekać od osobistego zwolnienia managera ale....z drugiej strony nikt nie jest doskonały.Michael za uszami swoje ma. Wizerunek Michaela za czasów BAD był naprawdę "świrnięty". Nie uwierzę, że dwa żarty zamieniły się potem w taką lawinę.Frank dbał o mnóstwo rzeczy, bo mnóstwo ludzi chciało interesów z Michaelem, ale PR był nie w ten deseń.Co do "BAd" niemożliwością był powtórzyć sukces Thrillera.Czasy się zmieniły,technika zapotrzebowanie.Na sukces nie składa się tylko geniusz ale odpowiedni moment i sprzyjające okoliczności.Ponadto "loża szyderców" tylko czekała na potknięcia Michaela Jacksona.Żadnego Grammy za Bad- do tej pory mnie dziwi.To naprawdę świetna, nowatorska płyta a teledyski rewelacyjne.

26/07/11 21:40 gość inny
Gość,jesteś niedoinformowany,Dileo jest posądzany przez fanów,że przyczynił się do śmierci Michaela i to jego wykorzystywania przez firmę AEG.