En Pl
Strona główna | Tablica | Hyde Park | O stronie

Debbie jest w ciąży
We wrześniu 1996 roku Michael wkroczył w terminarz nowej światowej trasy koncertowej, HIStory, jej pierwszej części która rozpoczynała się w Pradze, w Czechach i kończyła w Honolulu na Hawajach, na stadionie Aloha w styczniu 1997 roku. Druga część rozpoczynała się w Bremie, w Niemczech, w maju 1997 roku i kończyła w Durban, w Północnej Afryce, w październiku 1997 roku. Podczas trasy Michael dał osiemdziesiąt dwa koncerty w pięćdziesięciu ośmiu miastach dla ponad 4,5 miliona fanów. To był morderczy harmonogram. Wszyscy mówili, że trasa HIStory objęła pięć kontynentów i trzydzieści pięć krajów.

Miesiąc po rozpoczęciu trasy koncertowej i tylko kilka miesięcy po rozwodzie, Michael znowu znalazł się na pierwszych stronach gazet z następną sensacyjną rewelacją: kobieta urodzi jego dziecko. Debbie Rowe była pięć miesięcy w ciąży, co oznaczało że ona i Michael starali się o dzieckiem podczas gdy on wciąż formalnie był mężem Lisy. Debbie później wyjaśniła:

„Powiedziałam, <Zasługujesz na to, żeby być ojcem. Pozwól mi zrobić to dla ciebie. Pozwól mi dać ci dziecko.> Był zaskoczony, ale powiedział, <Tak. Zróbmy to.>”

Obecność Debbie w życiu Michaela – i jej ciąża – ostatecznie została wyjawiona kiedy Debbie została podstępem wciągnięta w potajemnie nagrywaną rozmowę o tym z „przyjaciółką”.

„Ona wcale nie wiedziała,” tłumaczyła Tanya Boyd, jedna z sąsiadek w Van Nys, gdzie wtedy mieszkała. „Była dziewczyną otwartą, nawet nie śniła, że to byli ludzie którzy nagrywają rozmowy dla tabloidów.”

Jednakże kiedy do tego doszło, wszystko stało się zrozumiałe na pierwszej stronie News of the World (3 listopad 1996 roku). „Noszę w Sobie Dziecko Jacko”, krzyczał nagłówek, była tam też fotografia Michaela i Debbie. Była zbulwersowana.

„O mój Boże, nie,” powiedziała Debbie do przyjaciółki, która z nią była gdy zobaczyła egzemplarz publikacji. „Proszę, powiedz że tego tu nie piszą. To moja wina. Popatrz na to. Popatrz na to. Traktują nas jak dziwolągi!”

Debbie wzięła gazetę i cisnęła nią ze złością. Później osunęła się na krzesło, zakryła twarz rękami i wybuchła płaczem.

„Te gnojki, - powtarzała. – jak mogli to zrobić Michaelowi? On na to nie zasługuje. Będzie taki wściekły na mnie.”

Prawdę mówiąc artykuł był dość precyzyjny, zwłaszcza gdy się go czyta z perspektywy czasu. Jest cytowana Debbie, która mówi że Michael jest, rzeczywiście, ojcem dziecka i że będzie wychowywał dziecko bez niej. Powiedziała także, według tego co News of the World twierdzi że było na nagraniu, że oboje mieli stosunki intymne, ale że kiedy ona natychmiast nie zaszła w ciążę, postanowili spróbować tego o czym wspomniał Michael jako „niezawodnym sposobie na zrobienie tego”: sztuczne zapłodnienie. Powiedziała, że poddała się temu w Los Angeles Fertiliy Institute (w Brighton Way w Beverly Hills). Za pierwszym razem skończyło się poronieniem, powiedziała. Tym razem czuła, że donosi ciążę do rozwiązania. Artykuł mówił także, że Debbie otrzyma około 500 000$ od Michaela, kiedy urodzi dziecko.

Rewelacja była prawie tak zaskakująca – a może jeszcze bardziej – jak ekscytacja spowodowana niespodziewanymi zaślubinami Michaela i Lisy Marie Presley. Pytania ze strony mediów nadchodziły szybko i wściekle: kto był oczekującą matką? Kim była dla Michaela? Dlaczego nikt nigdy wcześniej o niej nie słyszał? To wszystko wydawało się dziwne, prawie jak chwyt reklamowy.

Ojciec Debbie, Gordon Rowe – emerytowany pilot mieszkający na Cyprze – udzielił wywiadu żeby powiedzieć, że dziecko zostało poczęte dzięki sztucznym środkom w Fertility Institute w Los Angeles.

„Powiedziała mi to przez telefon,” mówił. „Rozmawiam z nią tylko raz na jakiś czas i wiedziałem że coś się stało. Powiedziała prosto z mostu: <Będę mieć dziecko Michaela.> Kiedy otrząsnąłem się z szoku, Debbie powiedziała, <Proszę, nie jest tak źle. To było sztuczne zapłodnienie.> Powiedziałem, <Debbie, dlaczego sztuczne zapłodnienie? Czy on nie jest zdolny do ojcostwa jak każdy inny?> Roześmiała się i powiedziała, <Michael wszystko robi inaczej niż każdy inny.> Powiedziałem jej, <Czy to nie jest ten sam człowiek który był oskarżony o molestowanie dziecka?> Odpowiedziała, <Nie był oskarżony o nic, w ogóle.> Później powiedziała do mnie, <Ty nie masz pojęcia, kim tak naprawdę jest Michael Jackson. Jest najbardziej współczującą osobą jaką w życiu spotkałam. Gdybyś mógł spędzić z nim chociaż jeden dzień, pokochałbyś go tak, jak ja go kocham.>

Gordon rzadko widywał Debbie odkąd on i jej mama, Barbara, rozwiedli się ponad dwadzieścia lat wcześniej; nie był bezpośrednio zaangażowany w jej wychowanie od wczesnych lat siedemdziesiątych.

„Ona zawsze była buntownicza,” powiedział o Debbie. „Może gdybym bardziej był ojcem, sprawy potoczyłyby się inaczej.”

Gdy jego komentarze obiegły cały świat, odwołał wszystko co powiedział, każde słowo. Wyglądało na to, że Gordon nie za bardzo wiedział, co mówił i że Michael był niezadowolony z powodu jego komentarzy. Gwiazda pop wkrótce wydała swoje własne oświadczenie: „Raporty spekulujące, że Pani Rowe poddała się sztucznemu zapłodnieniu i że łączą nas jedynie materialne relacje są całkowicie fałszywe i nieodpowiedzialne.”

Jednakże Steve Shmerier, informatyk który spotykał się z Debbie przez sześć miesięcy przed jej pierwszą ciążą z Michaelem, upiera się:

„Debbie powiedziała mi, że zgodziła się spróbować zajść w ciążę przez sztuczne zapłodnienie w ramach przysługi dla przyjaciela. Nie wspomniała o kogo chodzi. Ale po fakcie, nie musisz być geniuszem żeby uświadomić sobie o kim ona mówiła. Jednak ona po prostu nie jest typem kobiety matki. Zawsze mówiła, że nie będzie miała dzieci. Jedynym powodem, że zgodziła się zrobić to dla Michaela było to, iż zrozumiała, że nie stanie się tradycyjną żoną.”

Michael mógł upierać się, że dziecko nie było rezultatem sztucznego zapłodnienia, a publiczność i prasa albo mogły w to wierzyć, albo nie. Jednak poszedł o krok za daleko, oświadczając też, że to nie był „materialny układ” z Debbie. Takie oświadczenie jedynie osłabiło jego wiarygodność o poczęciu dziecka. Zresztą, kto rozsądnie myślący uwierzyłby że on nie dał Debbie żadnych pieniędzy? Nawet zastępczej matce która jest całkowicie obcą osobą płaci się za usługę, nie mówiąc o kimś kto jest bliskim przyjacielem od piętnastu lat. Czy to logiczne, że Debbie Rowe nosiła dziecko jednego z najbogatszych artystów w show biznesie i że on, nie dał jej nawet centa za fatygę?

W rzeczywistości, zgodnie z tym co podają wiarygodne źródła, Debbie otrzymała miliony dolarów od Michaela przez lata, nie jako zapłata za usługi ale jako „prezenty” dla niej. Kiedy były manager biznesowy Michaela, Myung Ho Lee, wytoczył mu proces na czternaście milionów dolarów w 2002 roku, wśród sądowych dokumentów był miesięczny budżet Michaela, który uwzględniał „zapłatę dla Debbie Rowe” na 1,5 miliona dolarów. Czy ona otrzymywała od Michaela pieniądze co miesiąc, raz na rok, czy za dziecko, powinna być finansowo zabezpieczona na całe życie. Michael aranżował dla niej i inne finansowe dożywotnie zabezpieczenia, także koniec końców wybudował jej dom w ekskluzywnym Franklin Canzon w Beverly Hills za 1,3 miliona dolarów pod koniec 1997 roku. On i Debbie nigdy razem nie mieszkali.

„W momencie kiedy historia wyszła na światło dzienne, Debbie miała spotkać się z nim w Australii,” mówiła Tanya Boyd. „Przypuszczała, że wycieczka zostanie odwołana, że Michael będzie tak zdenerwowany na to, co się stało, że nie zechce jej widzieć. Dużo płakała tego dnia.

Debbie gorączkowo chciała zlokalizować Michaela w Sydney żeby wytłumaczyć mu jak została oszukana przez „przyjaciółkę”. Jednak zanim go złapała, on zadzwonił. Debbie wspominała, że przeciwieństwie do tego co przewidywała, Michael nie mógł być bardziej kochający i rozumiejący. Mówi teraz, że to właśnie podczas tej rozmowy telefonicznej uświadomiła sobie, że Michael był mężczyzna dla niej.

„Słuchaj, mogę zrozumieć jak to się stało,” mówił Michael Debbie. „Media traktowały mnie podstępnie już wcześniej. Spokojnie. Będzie dobrze, obiecuję.”

„Debbie była mu tak wdzięczna,” mówiła Tanya Boyd. „Mimo że oczywiście wykreowała wielkie tarapaty, nie obwiniał jej za to. To sprawiło, że w jej oczach był jak święty. Odczuła taką ulgę, że postanowiła że będzie lojalna wobec niego, a kiedy raz zdobędziesz lojalność Debbie Rowe, masz ją na całe życie – jeśli fenomenalnie tego nie spieprzysz.

„Debbie skup się,” powiedział do niej Michael, „uważaj teraz tylko na cel, którym jest to, że ty i ja będziemy mieć to dziecko. Oczywiście, prasa dowiedziała się o tym koniec końców. Spodziewałem się tego. Uprzykrzają mi życie od lat.”

Chociaż próbował nie pokazywać tego przyszłej matce, Michael tak naprawdę był pełen lęku co do wypłynięcia wiadomości na temat ciąży Debbie. Przede wszystkim czy jego fani złożą to do kupy i uświadomią sobie że starał się o dziecko z Debbie zanim nawet rozwiódł się z Lisą? Jak to wyglądało? (Dziwne, okazało się że wielka część publiczności nie uzmysłowiła sobie tego, albo nie dbała o to.) Nie tylko nie był pewny jak przyjmą to jego fani, denerwował się o reakcję matki, Katherine.

Rzeczywiście, Katherine, wciąż pobożny Świadek Jehowy, nie była szczęśliwa, kiedy dowiedziała się z wiadomości prasowych że jej syn będzie ojcem dziecka z kobietą która nie jest jego żoną.

„To przypomniało mi co jego ojciec zrobił w latach siedemdziesiątych,” powiedziała Katherine prywatnie, mówiąc o Joh’Vonnie. „To złamało mi serce. Nie chcę żeby historia powtórzyła się z Michaelem. Po prostu tego nie chcę.”

Po tym, jak wiadomość się pokazała, Katherine próbowała dosięgnąć Michaela za granicą. To było trudne z powodu napiętego harmonogramu, ale w dzień kiedy historia o ciąży stała się wiadomością, Katherine zdołała znaleźć Debbie, którą spotkała przy kilku okazjach, w apartamencie sąsiadów, gdzie ta chowała się przed śledzącymi ja mediami. Sąsiadka wspominała:

„Podniosłam słuchawkę telefonu, mając nadzieję że to Michael dzwonił do Debbie z Australii, a ta kobieta na drugim końcu powiedziała, <Czy mogłaby poprosić Panią Rowe do telefonu?> Myślałam że to była dziennikarka, więc powiedziałam, <Nie ma jej tutaj.> A kobieta powiedziała, <Ale tutaj mama Michaela Jacksona. Czy mogłaby pani pomóc mi zlokalizować ją?> Nie miałam pojęcia skąd dostała numer. Wręczyłam telefon Debbie.”

Sąsiadka Debbie twierdziła, że Katherine była „dla niej tak miła, jak tylko mogła.” Przez jakieś trzydzieści minut rozmawiała z Debbie o świętości małżeństwa i o wierze Świadków Jehowy. Debbie była pod wrażeniem. Rzeczywiście, gdy skończyła się jej rozmowa z Katherine, nie tylko zgodziła się że najlepiej by było poślubić Michaela, praktycznie była gotowa się nawrócić.

Kiedy Michael dowiedział się, że Katherine i Debbie rozmawiały, prawdopodobnie zrozumiał, że jego życie może zmierzać ku zmianie. Rzeczywiście, według jednego ze wspólników, kiedy Michael w końcu rozmawiał z Katherine przez telefon, poprosiła go żeby ożenił się z „tą miłą dziewczyną, Debbie” i „żeby dziecko miało nazwisko, nie tak jak jego biedna przyrodnia siostra Joh’Vonnie.” Michael nigdy nie chciał powtórzyć grzechów swojego ojca, więc Katherine może wiedziała, jak do niego przemówić albo, jak powiedział jego wspólnik, „ona naciskała na wszystkie właściwe guziki.”

Michael zgodził się co do tego, ze powinien ożenić się z Debbie.

„Tak definitywnie trzeba zrobić,” powiedział.

Kiedy ktoś podda rewizji łańcuch wydarzeń opisany przez ich bliskich, to interesujące, że telefon Katherine do Debbie i Michaela miał taki wpływ na ich wspólną przyszłość. Przed interwencją Pani Jackson plan był taki, że Debbie miała być dla Michaela „zastępczą matką” – bliską przyjaciółką która robi Michaelowi przysługę rodząc mu dziecko, które mu później daje na wychowanie. Po urodzeniu dziecka Michael zamierzał wydać oświadczenie, później trzymać tożsamość matki w tajemnicy, często z tego samego powodu chronione są tożsamości większości matek zastępczych. Dobrym przykładem tego, co on i Debbie zamierzali, jest to jak postąpił z tożsamością kobiety która urodziła dla niego bardzo jasnowłose (?) trzecie dziecko, Prince Michaela II. Nie wiemy kim ona jest, oprócz tego, że nie jest to Debbie; Debbie odmówiła macierzyństwa. On nie wyjawił jej nazwiska i także się z nią nie ożenił. Oczywiście, to nie byłoby łatwe utrzymać tożsamość Debbie w tajemnicy, ale odkąd udało mu się utrzymać tożsamość innej kobiety z dala od prasy, to oczywiście może się to udać. Przez lata Michael udowadniał, że jeśli życzył sobie tak zrobić, mógł utrzymać tajemnice dotyczące jego życia prywatnego.

Jednakże zwierzenia Debbie do zdradzieckiej przyjaciółki na temat ciąży, rezultatem czego było upublicznienie wiadomości, a później troska Katherine, zmieniło mistrzowski plan Michaela – i także jego życie. W efekcie tego zamierzał być nie tylko ojcem, ale także mężem – znowu.

Podczas gdy rozmawiał z nią przez telefon, Michael nalegał żeby Debbie utrzymała w planie przyjazd do niego do Australii i, w rzeczywistości, przyleciała następnym samolotem. Zgodziła się spotkać z nim w Sheratonie w Park Hotel, gdzie delegacja Jacksona zajmowała czterdzieści pokoi. Jednakże nie wiedziała, że wyjdzie tam za niego za mąż.

„Była zaskoczona kiedy w końcu się tam dostała i kiedy powiedział jej o swoim planie,” powiedziała Tanya Boyd. „Zadzwoniła do mnie [12 listopada 1996 roku] i powiedziała, <Nie uwierzysz, jutro wychodzę za mąż za Michaela.> Zapytałam ją czy go kocha. Zastanowiła się przez moment i odpowiedziała, <Tak, kocham go, w jakiś sposób.> Naciskałam. <Romantycznie?> Po dłuższej przerwie powiedziała, <Ten rodzaj miłości którą mam do Michaela jest większa, ważniejsza niż to. To nie jest to, co większość ludzi może zrozumieć. Zwykłe romanse się kończą. Ta relacja nigdy się nie skończy.>





Autor tłumaczenia: aga


Masz uwagi do tekstu? Podoba Ci się tłumaczenie? A może zauważyłeś błąd? Napisz!


Please leave following field blank:

Komentarze

31/08/16 00:13 gość
Dirty-Diana-J nie biologicznie, to skąd u Princa bielactwo, a Blanket to cały MJ, jego kopia. Paris jest podobna do Debbie, nie raz pisała o testach dna i o tym, że ejst córką MJ.

30/07/16 21:47 gość
Dirty Diana-J,myślę tak samo ja Ty.Zaś co do biologicznego ojcostwa to nie jestem taka pewna.Prince i Blanket wdł mnie mogą być jego biologicznymi dziećmi choć nie twierdze tego na 100%,ale chyba są,co do Paris szczerze mówiąc nie wiem.Co do reszty to się zgadzam.Chociaż bardziej nie podoba mi się sposób w jaki sprowadził Blanketa na świat,w tym przypadku całkowicie go matki pozbawił.Ze starszą dwójką była trochę inna sytuacja ale zgadzam się,też mi się nie podoba że dzieci były prezentem.

30/07/16 13:46 Prawdziwa Moonwalker
Dirty-Diana-J wszystkie dzieci są podobne do Michaela,a Prince I ma bielactwo po ojcu. Cała trójka to biologiczne dzieci Michaela.

11/11/14 18:05 gość
To wszystko wcale nie jest takie proste jak się Tobie wydaje.

11/11/14 16:45 Dirty-Diana-J
Mam nadzieję, że mnie tutaj nie zlinczujecie. Michael miał bardzo silny instynkt ojcowski, stąd często otaczał się dziećmi, a potem pragnął mieć swoje za wszelką cenę. Przydarzyła się okazja z Debbie, więc ją wykorzystał. Nie podoba mi się stwierdzenie, że dzieci były prezentem. Prezentem może być biżuteria, samochód czy książka, ale dziecko to żywa istota, która ma uczucia. Skoro nie wyszło mu z Lisą, to mógł poszukać kobiety, z którą stworzyłby rodzinę. Dzieci zasługują na pełną rodzinę, potrzebują jej do prawidłowego rozwoju emocjonalnego. Michael był dobrym ojcem, ale z dziećmi postąpił nieco egoistycznie, pozbawiając je matki, chyba, że bał się, że będzie musiał walczyć o opiekę na dziećmi z ich matką. Jako matka nie wyobrażam sobie, urodzić komuś dziecka jako prezent i nie mieć wpływu na jego wychowanie. Myślę, że Debbie totalnie nie miała instynktu macierzyńskiego, a szkoda... Po śmierci MJa powinna być przy swoich dzieciach. Ponadto myślę, że to nie są biologiczne dzieci MJa, żadne nie jest do niego podobne. Ale to nie ma znaczenia, bo ojcostwo i macierzyństwo to jest po prostu wychowanie. Mam nadzieję, że mnie nie zlinczujecie. Lubię Michaela i jego muzykę, ale nie uważam go za nadczłowieka. Popełniał błędy jak każdy.

01/10/11 00:58 gość
O rety, ale miał popaprane to życie prywatne, nie zazdroszczę...

26/09/11 14:36 marjol
23:40 gościu. to chyba niezbyt uważnie czytasz ? Napisałam , że nie wszystko mi się podoba w postępowaniu MJ'a , ale nie mam prawa Go krytykować , bo nie byłam świadkiem tych wydarzeń tylko wiem tyle ile chce ktoś pod swoim kątem widzenia , odbierania Michaela nam opowiedzieć ! Poza tym jakie mam prawo krytykować kogoś KTO BYŁ ZNACZNIE ZNACZNIE LEPSZYM CZŁOWIEK niż ja ?!?!?!? Czy to było by satysfakcjonujące dla Ciebie ?? dla mnie NIE !. KING OF POP FOREVER EVER <3 LOVE YOU SO MUCH <3

26/09/11 11:50 gość
Michael miał więcej w sobie moralności niż większość osób na tej i na innych stronach. Nie zamierzam jawnie go krytykować nie dlatego, że nie mam odwagi, ale dlatego że nie mam pełnej wiedzy na temat tego, jak tam naprawdę z tym wszystkim było. Ożenił się nie kochając Debbie prawdopodobnie. Prawdopodobnie dlatego, że nie chciał sprzeciwiać się matce. Jedno co wiem na pewno to to, że jak powietrza do oddychania, chciał dziecka, którego nie chciała mu dać ta, którą prawdopodobnie kochał. Wiele jest rzeczy które postrzegał trochę inaczej, niż przeciętny człowiek. Nawet z wszystkimi tymi "prawdopodonie" nie uważam Michaela za kogoś amoralnego - wręcz odwrotnie. A żeby go jawnie krytykować, to wiem za mało.

25/09/11 23:40 gość
Dobre pytanie!Tylko żadna z nas nie ma odwagi o tym otwarcie napisać i jawnie skrytykować Michaela,przynajmniej na tej stronie.

25/09/11 23:16 gość
Szkoda ,że nie zastanawiacie się nad aspektem moralnym tej sytuacji tylko snujecie jakieś dyrdymały na poziomie magla.

24/09/11 19:08 gość
Gość, Ty wiesz o oczywiście lepiej,jakie przyjaciółki ma Lisa i jak się nazywają.Gratulacje znajomości w wielkim świecie!!!!!!!!!!!!!!!!!A Gdyby nawet Lisa nie zdementowała wypowiedzi Taboreta, czy jakaś kobieta prosiłaby o powrót faceta, wybaczylaby mu dzieci z inną ,chciałaby mu dać 9 dzieci,gdyby go nie kochala i gdyby jej nie satysfakcjonował seksualnie?

24/09/11 18:38 gość
Lisa nie ma przyjaciółki o tym imieniu. Wymysł autora książki.

24/09/11 18:21 gość
Za kiepskim kochankiem ,Lisa nie uganiałaby po całym świecie 4 lata po ślubie.To jakim kochankiem był Michael pada z ust przyjaciółki Lisy M.Pastelli,którą Taboret nazywa z imienia i nazwiska.Gdyby Taboret fantazjował ma pewno zdementowałaby jego ''fantazje''a tu nic .Po jego biografii nie było żadnego dementi,a po najnowszej książce Jarmaine były dwie.

24/09/11 18:09 gość
Jeśli chodzi o zniesmaczenie to mam od 100 rozdziału. Niektóre dialogi są naprawdę zastanawiające, bo czy autor książki był z Michaelem aż tak blisko... Poza tym dziękuję za tłumaczenie. ela

24/09/11 15:46 marjol ♥ ♥ ♥
gościu ....15:12 ... to chyba nie wszystkie nas znasz ??? Dla mnie akurat , to nie ma znaczenia w Jego przypadku <3

24/09/11 14:56 marjol ♥ ♥ ♥
No właśnie gość 14:30 ...przypomniałaś mi , że zabardzo emocjonalnie pod koniec podchodzimy do tego co pisze "znawca" MJ'a ?? Dziękuję , że otworzyłaś mi oczy ******* Oczywiście jestem niezmiernie w czołobitności * dla tłumaczących i też Ich podziwiam, bo przecież dla nas poświęcają swój prywatny czas <3

24/09/11 14:30 gość
ta cała książka to jest nie chce mówić no ale porażka, autor fantazjuje, wymyśla dialogi, a nic nie wie, że takie coś można wydać, do czego to doszło. Moje pierwsze spotkanie z ta książką miało miejsce dawno temu, przeczytałam może 2, 3 rozdziały w oryginale i stwierdziłam, że albo po przeczytaniu tego zostanie mi wpojona wizja MJJ'a jako jakiegoś dziwaka albo przestanę czytać tą książkę ;-) wybrałam opcję 2 uważam, że trafnie ;-) szanuję to jak Michael sam chce się zaprezentować, oglądam jego oficjalne lub mniej oficjalne wystąpienia, wywiady z nim ale nie tykam się subiektywnych relacji jakichkolwiek ludzi, ponieważ cóż tu dużo mówić mają one raczej mało wspólnego z prawda. Oczywiście nie podejżewam, że chłoniecie tą książkę jak gąbki bo wiem, że tak nie jest, ale później w głowie jednak pewne informacje nawet zlekceważone pozostają i niestety pojawia się niesmak. Dlatego naprawdę nie zapamiętujcie treści tej książki bo jest tylko fantazją autora. Wiem jak ogromną prace wkładają w to tłumacze i absolutnie ich podziwiam, bo wiem jak to jest ;-) sa to setki godzin poświęcone na ta pracę, mnóstwo wysiłku. Tłumaczy podziwiam za to co robią, autora książki potępiam za ta publikację. ;-) pzdr

24/09/11 13:49 gość
Dlaczego dwie laski? Przecież był już po rozwodzie z Lisą

24/09/11 13:09 gość she
Ja wiem jedno ,że nigdy nie oddałabym swoich dzieci innemu mężczyżnie za żadne pieniądze . I wiem jeszcze jedno , że dzieci potrzebują mamy i taty do prawidłowego rozwoju emocjonalnego. Jak można kochać dzieci i nie pamiętać o tym ? Może mi ktos odpowie ?

24/09/11 10:51 marjol
Michaelina .... pewnie masz rację tylko że moje odczucie po tym rozdziale trochę się wzmocniło do wcześniejszych moich wypowiedzi że jak trzeba kochać kogoś zeby oddać Mu swoje dzieci ? natomiast druga moja połowa mówi , co to za kobieta która oddała swoje dzieci ?!? Może to ja jestem egoistką bo ja za nic nie oddałabym swojego syna * Trudne są te sprawy i trudno się właściwie do nich odnieść , i prawdą jest , że jeśli sami nie przeszliśmy , nie byliśmy w takiej sytuacji to nie wiemy jak my byśmy postąpili ? A może nawet gorzej ? Trudne jest to wszystko dla mnie i tak odmienne od tego co ja sobie wyobrażałam na temat Jego życia ??? Nie czytałam brukowców , puszczała gdzieś mimochodem to co o Nim mówiono ? Wydawało mi się że ma fajne życie , bogaty , sławny , robi to co kocha , i Jest TAAAKII. PIĘĘĘKNY **** Jakże byłam pełna ufności że wiedzie Mu się dobrze ! wwwrrrr teraz jest żal i złość że nie byłam świadoma i nie wspierałam Go w jakikolwiek sposób ! Zyłam sobie własnym życiem i swoimi kłopotami .