En Pl
Strona główna | Tablica | Hyde Park | O stronie

Film dokumentalny Martina Bashira
W lutym 2003 roku otworzył się następny dziwny rozdział w życiu Michaela wysoce kontrowersyjnym filmem dokumentalnym, „Living with Michael Jackson”, który najpierw obejrzało pięćdziesiąt milionów widzów w Zjednoczonym Królestwie, a później więcej niż dwa razy tyle w Stanach Zjednoczonych. Program spowodował krzyczące nagłówki w gazetach po obu stronach Atlantyku na temat programu, Michaela i przeprowadzającego wywiad, Martina Bashira.

Przed wywiadem z Michaelem Jacksonem Martin Barshir był najbardziej znany ze swojej telewizyjnej sekcji Diany, Księżnej Walii. Prawie dwadzieścia trzy miliony ludzi obejrzało jej spowiedź o królewskim nieszczęściu, o jej trudnym małżeństwie z Księciem Karolem, jego związku z Camillą Parker Bowles i całej przyczynie frustracji Diany, „trojgu w małżeństwie”. Wkrótce potem Królowa ponagliła Karola i Dianę do rozwodu. Ponieważ Diana zdobyła sympatię widzów na całym świecie dzięki temu wywiadowi, Michael wierzył Martinowi, który zaprezentował mu się jako „ten, który postawił na nogi życie Diany”. Tak naprawdę, gdyby przeanalizował historię filmu dokumentalnego Diany wiedziałby, dowiedziałby się, że to jej nie pomogło. Kiedy wyjawiła szczegóły swojej tragedii ostatnich lat życia łamiącym się, hipnotycznym głosem, to jakby postanowiła dokonać samozniszczenia i zrobić to w telewizji. Podczas wywiadu wydawała się odległa, wyniosła i skrzywdzona. Jednak na jej korzyść przemawiało, że była ofiarą pewnych wyzwań, takich jak zaburzenia trawienia i wojennego rozdźwięku w rodzinie, co widzowie przynajmniej mogli zrozumieć. W żaden sposób nie była postrzegana jako dziwaczka. Natomiast wyglądała na smutną kobietę, której życie wymknęło się spod kontroli – i tak naprawdę wciąż jest poza kontrolą – i która postanowiła tylko to wyjaśnić. Jednakże Michael Jackson – z jego operacjami plastycznymi, dziećmi bez matki i intensywną fascynacją chłopcami – ponosił większe ryzyko kiedy postanowił pozwolić Martinowi Bashirowi wejść w środowisko które jego pierwsza żona nazwała „światem cudów”.

Po transmisji swojej rewelacji o Dianie Martin Bashir wygrał nagrodę Brytyjskiej Akademii Sztuki Filmowej i Telewizyjnej i Królewskie Towarzystwo Telewizyjne przyznało mu tytuł Dziennikarzem Roku 1996. Następnie realizował głośne wywiady, także z udręczonym przez prasę brytyjskim gayem, Michaelem Barrymore, po utonięciu młodego człowieka podczas przyjęcia w jego domu.

Martin zabiegał o względy Michaela Jacksona przez pięć lat, próbując przekonać go do wzięcia udziału w filmie dokumentalnym. Ostatecznie, po zarekomendowaniu go przez przyjaciela Michaela, posiadającego zdolności paranormalne Uri Gellera, Michael zgodził się na spotkanie, podczas którego ten przekonał go do współpracy. Michael później pozwolił mu na totalny dostęp do swojego życia przez osiem miesięcy, pomimo faktu że jego doradcy czuli, że taka współpraca nie wróży dla niego nic dobrego. Martin przebywał w Neverland w Kaliforni, podróżował po Stanach Zjednoczonych i Europie z Michaelem. (Uri później żałował, że w ogóle przedstawił Martina Michaelowi.)

Najbardziej interesującym aspektem filmu nie jest to, co ujawniono, chociaż wiele z tego wprawiało w zdumienie. To, co fascynuje w „Living with Michael Jackson” to, że główny bohater w ogóle pozwolił by to zostało sfilmowane, co sugeruje, że Michael dalej nie rozumiał jak był postrzegany przez większość publiczności, albo że o to nie dbał. On szczerze wierzył, według tych, co znali go najlepiej, że to był mądry manewr dla publicznego wizerunku pozwolić obcemu dokumentować jego świat z zewnętrznego punktu widzenia i w taki sposób, który zapobiegał by Michael miał kontrolę nad treścią finalną. On nie myślał jasno na ten temat. Uważał że to był świetna rzecz zrobić to, bo tak zrobiła Diana, a był pewny, że publiczność będzie zainteresowana jego życiem. Nigdy nie wyobrażał sobie, że ktoś mógłby być zszokowany tym programem, bo on po prostu nie uważał swojego życia za szokujące.

Niektórzy z obozu Michaela – na przykład powiedział tak John Branca – nigdy nie sądzili, że projekt będzie zakończony. Jak wielu artystów, Michael angażował się w wiele projektów które nigdy nie miały rozwinąć się do końca i była nadzieja, że ten program będzie następny na tej liście. Taki projekt na pewno nigdy nie byłby zrealizowany w czasach które dawno minęły, kiedy inni mieli na niego wpływ.

Niektórzy stronnicy Michaela próbowali przedstawić film dokumentalny Martina Bashira jako coś pozytywnego w życiu gwiazdy, mówiąc że pokazał jego sympatyczny wizerunek. Oczywiście, kiedy patrzy się na niego mówiącego o biciu które znosił od ojca, zdobył niejedno serce. Michael wspominał że Joseph siedział na krześle gdy chłopcy mieli próbę, „z pasem w dłoni. Gdy nie robiłeś tego tak jak trzeba, rozdzierał cię na kawałki, naprawdę tak robił. To było złe. Naprawdę złe.” Wciąż był pod wpływem traumy swojego dzieciństwa i nie wyglądało by miał się z tym pogodzić. Jednakże pozostałe 110 minut pokazywało Michaela jako najbardziej ekscentryczną postać, jaką pop kultura kiedykolwiek wyprodukowała.

Na przykład jego opis urodzin Paris: „Tak bardzo chciałem zabrać ją do domu po odcięciu pępowiny – nienawidzę tego mówić – wyrwałem ją i po prostu poszedłem do domu z całym łożyskiem i ze wszystkim. Zawinąłem ją tylko w ręcznik i uciekłem.”

Prywatnie Debbie Rowe zabrała ten absurd na nowy poziom potwierdzając, że Michael zamroził łożysko! (Oczywiście zrobił to, ktoś mógł to wiedzieć. Jak on mógł to trzymać?)

Ciągłe narzekanie Michaela na tabloidalne sensacje nagłaśniające jego życie wydają się nieistotne, kiedy jego czyny przy których wystarczająco szczęka opada, dostarczają prawdziwy materiał do takich publikacji. „Wacko-Jacko Porywa Swoje Własne Dziecko Zaledwie Godzinę Po Narodzinach”, krzyczy nagłówek na pierwszej stronie Star z kwietnia 1998 roku. („Po prostu wyrwał jej dziecko”.) „Jacko Wyrywa Dziecko Chwilę Po Narodzinach”, widniał nagłówek w National Enquirer w tym samym tygodniu. („Michael cmoknął Debbie w policzek, wziął Paris na ręce i ulotnił się.”) Kto by wierzył w takie historie? Jednakże, nawet dziennikarze którzy może i pokusiliby się napisać w artykułach wiele, ale że Michael zamroził łożysko; to było zbyt naciągane nawet dla nich!

Inna scena pokazała go karmiącego butelką Prince’a Michaela II. Kiedy karmił niemowlę, ukryte pod zieloną szyfonową chustą, Michael energicznie podrzucał go na kolanie.

„Kocham cię Blanket,” gruchał. „Kocham cię, Blanket.”

Później, wyglądając jakby był roztrzęsiony i patrzył dzikim wzrokiem, wspominał swoje zachowanie na balkonie w Niemczech, tłumacząc że trzymał dziecko mocno w rękach kiedy krótko pozwolił zwisać mu po drugiej stronie barierki i że to media były odpowiedzialne za wynikłą z tego awanturę.

„Dlaczego miałbym zakrywać twarz dziecka chustą, gdybym miał zrzucić go z balkonu?” pytał Michael ze złością. „Machaliśmy do tysiąca fanów poniżej a oni skandowali żeby zobaczyć moje dziecko, a ja byłem na tyle miły, że pozwoliłem im zobaczyć.”

O swojej miłości do dzieci powiedział:

„Powiem to miliony razy. Nie boje się tego mówić. Gdyby nie było dzieci na tej planecie, gdyby ktoś ogłosił że wszystkie dzieci umarły, natychmiast wyskoczyłbym z balkonu. Zrobiłbym to. Zrobiłbym.”

Najbardziej denerwujące było może upieranie się Michaela:

„Nie miałem żadnych operacji na mojej twarzy, oprócz operacji nosa. To pomogło mi lepiej oddychać, więc mogłem wyciągać wyższe dźwięki.” Twierdził, że miał tylko dwie operacje, obie dotyczyły nosa. „Mówię ci szczerą prawdę. Nie robię nic na mojej twarzy,” powiedział.

Po tych wszystkich latach, można by sądzić, że mógłby mieć lepszy sposób na poradzenie sobie z kwestią operacji plastycznych. Na przykład: „Oczywiście, miałem operacje plastyczne. Następne pytanie proszę.” Kto mógłby to kwestionować?

Zawsze jest jeden bezpieczny azyl do którego sławy mogą się wycofać od agresywnych mediów: strefa „No Comment”. To działa. Jackie Kennedy na przykład rzadko robiła interesujące publiczne komentarze na temat czegokolwiek i nikt nie miał jej tego za złe. To oczywiście lepiej, rzeczywiście, jeśli sławy mają coś do powiedzenia, szczególnie jeśli są niekonwencjonalnymi ludźmi którzy zachowują się w taki sposób, że nie ważne jak bardzo próbują, po prostu nie mogą wytłumaczyć komuś tego w sposób zadowalający.

Dla tych którzy znali Michaela, oglądanie filmu Martina Bashira było bolesne. Lisa Marie Presley zadzwoniła do Neverland następnego ranka, mówiąc jego asystentowi że chciałaby porozmawiać z Michaelem tak szybko, jak to było możliwe. Była w innym stanie, promując swój album. Jednak znalazła czas by zadzwonić aby dowiedzieć się jak jej były mąż radzi sobie z tą bardzo nagłośnioną kontrowersją.

Kiedy Michael usłyszał, że Lisa próbowała skontaktować się z nim, serce zaczęło mu bić. Wciąż nie zapomniał, co go z nią łączyło i, zgodnie z tym co mówił, wierzył, że pewnego dnia w jakiś sposób znowu będą mogli być razem. Kiedy Lisa wyszła za mąż za aktora Nicolasa Cage na Hawajach w listopadzie 2002 roku, Michael był zmartwiony. Kiedy ogłosili separację po prawie czterech miesiącach, zadzwonił do niej, żeby sprawdzić co u niej.

„Och, nie martw się o mnie,” powiedziała. „To następna gówniana burza w moim życiu. Przejdę przez to, po prostu przekopię się przez tą bzdurę.”

Śmiał się.

Oddzwonił na numer, z którego do niego telefonowała.

„Koleś!” powiedziała Lisa, jak tylko była na linii. „Ten film to pieprzone oszustwo, człowieku. O czym ty myślałeś?”

Nie mogli przestać się śmiać. Zostawcie jej podnoszenie go na duchu.

„Och pieprzyć Martina Bashira,” powiedziała. „Ten facet nie będzie już pracował, Michael. Kto mu kiedykolwiek zaufa? Jest skończony. Ty, k…wa zabiłeś jego karierę.”

„Sadzę jednak, że to on próbował zabić moją, Lisa,” powiedział Michael.

„Och proszę,” powiedziała do niego, „trzeba trochę więcej niż ta gówniana głowa dziennikarza, żeby zabić twoją karierę, Michael, uwierz mi.”

Można by wnioskować, że Martin wydobył z Michaela odpowiedzi na wszystkie główne pytania, zrealizował swoje założenia, wyraził jego fascynację i skonsternowanie. Na przykład zachęcał Michaela żeby wspinał się na drzewo na szczycie którego pisze wiele swoich piosenek, jednocząc się z pięknem Neverlandu. Nazywał je „Magicznym Drzewem”. Ktoś może mieć wątpliwości, czy jego intencją nie było pokazanie figlarnej strony Michaela. To co uzyskał, to wizerunek Michaela siedzącego samotnie na czubku drzewa. To podziałało; było wzruszające i nawet w jakiś sposób niepokojące. Kiedy później Martin podążył za Michaelem na sklepowe szaleństwa w Las Vegas i obserwował jak wydawał tysiące dolarów na najgorsze, najczęściej zbytkowne wyposażenie wnętrz, czy robił to dla innego powodu, niż żeby sprawić by Michael wyglądał jak widowisko? Ale dlaczego, z drugiej strony, Michael pozwolił mu na to? Było tam też kilka świętoszkowatych uwag ze strony Martina kiedy oceniał Michaela i jego życie.

Michael był w domu, w Neverland, z kilkoma przyjaciółmi i doradcami kiedy oglądał wcześniej kopię „Living with Michael Jackson,” tuż przed jego wyemitowaniem w UK. Spodziewał się, że będzie zadowolony.

„Jednakże w ciągu pięciu minut zorientował się, że będzie bardzo nieszczęśliwy,” powiedział wspólnik. „Oglądał spokojnie. Mogłeś usłyszeć muchę w pokoju, nikt nie chciał powiedzieć słowa. Kiedy to się skończyło, był spokojny. Powtarzał, <Nie mogę uwierzyć, że on mi to zrobił.> Było wiele rozmów o zablokowaniu emisji programu, ale niewiele nadziei, by mogło się to udać. Mike wypił dużo wina tej nocy, próbując zagłuszyć nieszczęście. Następnego dnia stał się zły. Wtedy był stanowczy co do tego, że nie chce by to zostało zrealizowane. Jego prawnicy mówili, że nie ma sposobu na zablokowanie programu. <Nie mówcie mi tego teraz. Znajdźcie sposób,> mówił ze złością. Jednakże oni nie mogli tego zrobić.”

Chociaż, analizując to wszystko, Michael powiedział to, co zawsze mówił i był taki, jaki był – podstępne zredagowanie nic nie zmieniło, w wieku czterdziestu czterech lat trzymał za rękę i chichotał z dwunastoletnim chłopcem który wyzdrowiał po przebytej chorobie nowotworowej i przyznawał, że czasami śpi z nim w jednym pokoju. Chłopiec wspomina, z głową wtulona w ramię Michaela:

„Powiedziałem, <Michael, ty możesz spać w łóżku,> a on na to, „Nie, nie, ty spisz w łóżku,> na to ja, <Nie, nie, nie, ty śpisz w łóżku,> a wtedy on powiedział, <Słuchaj, jeśli mnie kochasz, to będziesz spał w łóżku.> Powiedziałem, <O rany!>” mówił chłopiec. „Więc ostatecznie spałem w łóżku.”

(Michael spał na podłodze.)

Kiedy chłopiec mówił, Michael wpatrywał się w niego stale, wyraźnie chcąc przekazać mu swoje uczucie i poświęcenie. Ponownie, ze swojej winy, zaprezentował się światu w sposób który powodował podniesienie brwi i mielenie jęzorami. Michael powiedział do Martina:

„Sypiałem w jednym łóżku z wieloma dziećmi. Dlaczego nie możesz dzielić się swoim łóżkiem? Najbardziej kochającą rzeczą jest dzielenie z kimś swojego łóżka. Kiedy mówisz „łóżko”, kojarzysz to z seksualnością. Oni uczynili z tego coś seksualnego; to nie jest seksualne. Idziemy spać, otulam ich i włączam cicho muzykę, a potem jest czas na opowiadania, czytam książki. Śpimy przy rozpalonym kominku. Daję im gorące mleko, wiesz, mamy ciasteczka. To jest bardzo czarujące, to jest bardzo słodkie; to jest to, co cały świat powinien robić.”

Oczywiście, talent i eksces idą ręka w rękę w świecie rozrywki i w jakiś sposób Michael Jackson może nie był bardziej ekscentryczny niż jakieś inne gwiazdy w historii pop. Wyobraźcie sobie jak mogłoby wyglądać Living with Elvis w jego schyłkowych latach, odosobniony w Graceland, kiedy miał paranoje i był na lekach? Problemem Michaela było, że był publicznie rugany przez ponad piętnaście lat, od szachrajstwa z komorą ciśnieniową z 1986 roku.

„Nie, ja jestem Piotrusiem Panem,” powiedział Martinowi Bashirowi. „Jestem Piotrusiem Panem w sercu.”

Taki RP nigdy nie zapewniał mu dobrej opinii publicznej; jego zwariowany image służył tylko pomniejszaniu jego ważnej, ciężko zapracowanej spuścizny w branży rozrywkowej.

Może Lisa powiedziała to najlepiej dziennikarzowi z Playboya, Rob’owi Tannenbauma:

„Przez chwilę Michael był jak Czarnoksiężnik z Krainy Oz, człowiek zza kurtyny. W pewnym momencie był naprawdę dobry w manipulowaniu w stylu Howarda Hughesa. Stał się postacią większa niż życie. Ale w którymś miejscu odwróciło się to od niego i stał się dziwakiem [w opinii części publiczności]. I teraz nie może się z tego wydostać. Kiedy jesteś królem swojego własnego zamku, nie ma tam moralności, etyki czy prawości. Każdy będzie cię całował w dupę a później popchnie cię, że się przewrócisz.”

Po wyemitowaniu „Living with Michael Jackson” w Stanach Zjednoczonych, nieszczęśliwy Michael oświadczył, że czuje się „zdruzgotany” i „całkowicie zdradzony” przez film, który on odbierał jako „ohydne zniekształcenie prawdy” i „tandetną próbę przeinaczenia” jego życia i jego umiejętności jako ojca. Michael wyraźnie czuł, że dziennikarz go zawiódł. Obwiniając sensacyjny ton filmu w odniesieniu do jego zredagowania i tego co widział jako złe intencje Bashira, Michael wtedy rozpoczął swoją ofensywę o prawdzie poprzez zrealizowanie szesnastosekundowego wyciągu z niezrealizowanych klatek filmowych, co dawało nadzieje, że Martin wyjdzie na kompletnego dupka.

W „Living with Michael Jackson”, Martin zarzucił Michaelowi że ma mało czasu dla swoich własnych dzieci: Prince’a Michaela I, wtedy pięcioletniego; czteroletniej Paris-Michael Katherine; i niemowlęcia Prince’a Michaela II. O dzieciach Michaela Martin powiedział: „Dzieci są ograniczane. Są za bardzo chronione.” Nazywał Michaela „zepsutym, dziecinnym, nawiedzonym”. Powiedział:

„Odszedłem stamtąd zasmucony i głęboko zaniepokojony tym, co widziałem.”

Jednakże na materiale Michaela Bashir mówi wylewnie:

„Masz fantastyczne relacje ze swoimi dziećmi. Naprawdę, to prawie doprowadza mnie do łez, kiedy widzę cię z nimi, ponieważ wasze interakcje są tak naturalne, takie kochające i takie opiekuńcze. każdy kto cię poznał, wie to.”

Michael Jackson odpowiada:

„Dziękuję.”

Czy ten film pokazuje że Martin Bashir jest kłamcą, a Michael wzorowym rodzicem? Może dla niektórych tak. Innych trochę zaskakuje, że prowadzący wywiad próbował przymilać się do osoby z która prowadził rozmowę żeby zachęcić go do bycia bardziej szczerym.

To później zaważyło na decyzji, żeby Michael nakręcił cały dwugodzinny dokument o swoim życiu widziany przez niego i innych z jego kręgu. Telewizja Fox w Ameryce zapłaciła mu dwa miliony dolarów za prawa do „The Michael Jackson Interview: The Footage You Were Never Meant to See,” później program został sprzedany na całym świecie. Ponieważ jego interpretacja Martina Bashira na niezrealizowanym materiale nie była wystarczająco do zestawienia całego dokumentu, w jego obronie stanęli Katherine i Joseph, a także inni, jak jego brat, Jermaine, makijażystka Karen Faye i Debbie Rowe.

Debbie próbując wytłumaczyć swoje relacje z Michaelem i swoimi dziećmi, może zrobiła mu większą szkodę niż korzyść.

„Moje dzieci nie nazywają mnie mamą, bo ja nie chcę tego,” powiedziała. „One są dziećmi Michaela. To nie jest tak, że one nie są moimi dziećmi, ale urodziłam je, ponieważ chciałam by Michael był ojcem. Ludzie gadają, <Nie mogę uwierzyć, że ona opuściła swoje dzieci.> Opuściłam je? Opuściłam moje dzieci? Nie opuściłam moich dzieci. Moje dzieci są ze swoim ojcem, tam gdzie powinny być. Nie zrobiłam tego, żeby być matką… Gdyby on zadzwonił do mnie dziś wieczorem i powiedział, miejmy jeszcze pięcioro [dzieci], Zrobiłabym to bez zastanowienia.”

Wydaje się że chciała dobrze; jej serce jest we właściwym miejscu. Jednakże niekonwencjonalne stosunki z Michaelem, a zwłaszcza z dziećmi, były niepokojące, nie ważne jak bardzo logicznie próbuje to przedstawić. Prawdopodobnie lepiej by było nie upubliczniać tego, nie wykorzystywać w programie.

Po transmisji obu pojedynkujących się programów – Martina i Michaela – Michael znowu zwolnił swojego długoletniego prawnika, Johna Branca, tym razem posługując się faxem. John powiedział, że przykro mu było odejść, ale także trochę odczuł ulgę. Miał wykańczający zawód, z przerwami przez dwadzieścia pięć lat, zrobiło się to bardziej frustrujące kiedy Michael przestał korzystać z jego dobrych rad. Jako przyjaciel, jak też i prawnik przez tyle lat, to było trudne dla niego widzieć Michaela dokonującego niektórych wyborów. Także kobieta, która była wtedy managerem Michaela, Trudy Green, porzuciła swoją posadę – ona także nie wiedziała, że Michael sfinalizował umowę z Bashirem, aż było zbyt późno by coś z tym zrobić. Później Michael zwolnił swojego księgowego, Barry’ego Siegela, jakby całkowicie opróżniał sklep.

W tym samym czasie strona internetowa opublikowała wcześniej niewidziane dokumenty złożone przez władze dekadę wcześniej, kiedy Jordie Chandler wyszczególnił swoje oskarżenie seksualnego wykorzystywania przez Michaela. To się musiało stać; więcej wspomnień nieszczęścia z przeszłości z Jordie’m i Evanem, a wszystko rezultatem pojawienia się Michaela trzymającego w niestosowny sposób za rękę dwunastolatka w materiału z filmu dokumentalnego Martina Bashira. Po wyemitowaniu drastycznego pięciostronicowego dokumentu Michael wydał oświadczenie mówiące, że on „szanuje obowiązek poufności” i że deklaracja Jordiego została właśnie użyta do „dalszego pohańbienia” jego [Michaela] osoby. „Czy to nigdy się nie skończy? – zapytał jednego z doradców, wyglądał nieszczęśliwie. Właśnie kiedy mógł już zapomnieć o Jordie’m Chandlerze, musiał sobie przypomnieć o nim znowu. „To nie w porządku. Dlaczego media nie zostawią mnie w spokoju?” pytał. „Dlaczego?”

Gdyby Michael naprawdę chciał się zrehabilitować, może powinien zrobić jedną rzecz, której nigdy nie robił: przyłączyć się do nas, publiczności, w potwierdzeniu dziwnych, niepokojących aspektów niektórych swoich zachowań i przypisać je do czegoś, zamiast kontynuować je, jakby się nic nie stało. Natomiast on wydaje oświadczenia takie jak to po wywiadzie z Martinem Bashirem, w którym powiedział: „Jestem skonsternowany rozmiarem tego, do czego ludzie się posuną by sportretować mnie tak negatywnie.” Później, pozwolił swoim stronnikom wydać swoje własne proklamacje: „On nie jest szalony. To społeczeństwo jest szalone. On nie jest świrem. To społeczeństwo jest świrnięte. Dlaczego nie rozumiecie? Dlaczego tego nie pojmujecie?" Prawdę powiedziawszy niejeden życzyłby sobie, żeby Michael Jackson był tym, który w końcu „pojmie”, przeprosi za jakieś niewłaściwe postrzeganie i powie, „żeby powiedzieć prawdę, nie wiem, co ja myślałem”.



Autor tłumaczenia: aga


Masz uwagi do tekstu? Podoba Ci się tłumaczenie? A może zauważyłeś błąd? Napisz!


Please leave following field blank:

Komentarze

15/01/18 09:48 gość
Martin Bashir jest pakistańczykiem czyli islamistą. Czego więc można po nim się spodziewać. Zniszczył Michaela-zabił go. To było celem szatana zniszczyć ANIOŁA. Jednak BÓG zawsze zwycięża-Michael zostanie w naszych sercach na zawsze świetlistą postacią. Pojawiający się pojedyńczy hejterzy chcieli by być mackami szatana, ale raczej to są ludzie, którzy nic o Michaelu nie wiedzą. Jak za czasów komunizmu mają ,,betonowe mózgi" i powtarzają raz zasłyszane slogany i uważają je za pewniki. Bóg z nimi.

11/11/14 18:49 Dirty-Diana-J
Słyszałam niedawno wypowiedź jednego księdza, który mówił, że jeśli masz przyjaciela i on cię nie skrytykuje przynajmniej raz w roku to znaczy, że nie jest twoim przyjacielem. Zgadzam się z nim. Niestety, z czasem Michael eliminował ludzi w swoim życiu, którzy mu dobrze życzyli i zastępował ich fałszywmi potakiwaczami. Szkoda też, że totalnie odciął się od rodziny, mimo wszystko. Niedawno oglądałam ten dokument Bashira, facet umiejętnie wykorzystał Michaela. Mógł pokazać jak tworzy muzykę, co było jego częścią życia.Jak pomaga innym ludziom, jak odbiera nagrody. Ciągle umniejszał zasługi Michaela, za to wciąż komentował ekstrawaganckie życie supergwiazdy. Nie wierzyłam w dokument o MJ, postać tam przedstawiona nie byłaby takim sprawnym biznesmenem. Te wypytywanie Michaela o bicie, o operacje plastyczne, o matkę Blanketa to ciosy poniżej pasa. Michael po prostu mógł to uciąć: Nie twoja sprawa.

11/11/14 18:49 Dirty-Diana-J
Słyszałam niedawno wypowiedź jednego księdza, który mówił, że jeśli masz przyjaciela i on cię nie skrytykuje przynajmniej raz w roku to znaczy, że nie jest twoim przyjacielem. Zgadzam się z nim. Niestety, z czasem Michael eliminował ludzi w swoim życiu, którzy mu dobrze życzyli i zastępował ich fałszywmi potakiwaczami. Szkoda też, że totalnie odciął się od rodziny, mimo wszystko. Niedawno oglądałam ten dokument Bashira, facet umiejętnie wykorzystał Michaela. Mógł pokazać jak tworzy muzykę, co było jego częścią życia.Jak pomaga innym ludziom, jak odbiera nagrody. Ciągle umniejszał zasługi Michaela, za to wciąż komentował ekstrawaganckie życie supergwiazdy. Nie wierzyłam w dokument o MJ, postać tam przedstawiona nie byłaby takim sprawnym biznesmenem. Te wypytywanie Michaela o bicie, o operacje plastyczne, o matkę Blanketa to ciosy poniżej pasa. Michael po prostu mógł to uciąć: Nie twoja sprawa.

24/10/12 18:23 Basia
Witam!Po tym co przeczytałam[tak,znowu się katuję] nasuwa mi się tylko jeden obrazek;{

22/10/11 00:42 gość
Jolanta dziewczyny tłumaczą proces <3

21/10/11 13:33 ♥ Jolanta ♥
Kochana Olu admin.- zaglądam codziennie kilkanaście razy,czy jest następny rozdział,ale wiem też,że macie swoje życie,więc będę cierpliwa; serdecznie pozdrawiam

17/10/11 15:22 marjol albo na ten temat poczytać
Dobry duszku .... brak wiedzy u niektórych powoduje reakcje , których nie rozumiem ??? Zamiast oczerniać , wyšmiewać , opluwać chyba byłoby lepiej gościu cyniczny. ZAPYTAĆ lub po ludzku PODYSKUTOWAĆ ****

16/10/11 23:00 Dobry duszek
gościu z 13:16 co to miało byc...co to ma wspólnego z Michaelem bo nie rozumiem... wiem że od jakiegos czasu stosuje sie krew pepowinowa jako lekarstwo na różne choroby , niewiem czy w tym celu mrozi się łożysko czy nie ale Michaele być może chciał zachować krew pępowinową i komórki macierzyste w razie choroby dzieci... a ludzie myślą Bóg wie co..paranoja...

16/10/11 11:01 gość
Wg Taraborelliego Michael miał przepraszać za to że dał się oszukać, kajać się za swoją naiwność, za to że nie potrafi ludziom takim jak on, czyli mądrym tego świata, wytłumaczyć swojego dziwnego zachowania. Natomiast Bashir nie musi przepraszać, bo to co on zrobił, to co prawda nie za bardzo fair, ale zdobył co chciał, wyciągnął od Michaela emocje, pokazał sensację. Zrobił genialną rzecz, jak usłyszałam kiedyś w naszej TV przed prezentacja tego filmu. To jest właśnie postrzeganie większości. Tylko co to ma wspólnego z prawdą? (nawiasem mówiąc zastanawiałam się, co ja bym zrobiła z łożyskiem, gdyby już tak się stało, że porwałabym je do domu razem z dzieckiem. Jak znam Michaela, profanacją dla niego było je wyrzucić, zresztą chyba miał świadomość, że coś tam z niego uzyskują. W tej jednej chwili cóż, chyba bym je włożyła do lodówki, o zgrozo. Jestem tak samo świrnięta jak i on.)

16/10/11 00:31 marjol
Ktoś kto ma czyste mysli i intencje nie jest zdolny myśleć kategoriami brudu i plugastwa ! to naturalne zachowanie . Los jak mówią nierychliwy ale sprawiedliwy , jeśli nie odrazu to później ale się zemści i to czasem w trójnasób ! Karę bashirowi wymierzył KTOŚ KTO JEST SPRAWIEDLIWY Z NAJSPRAWIEDLIWSZYCH . JEŚLI TO PRAWDA ŻE ta kanalia jest tak chory to będzie cierpiał ni etylko fizycznie ! Boże odpuść mi <3

15/10/11 21:41 ♥ Jolanta ♥
co to jest stosowne zachowanie- coś co ludzie wymyślili,że tak ma być,rozumiem są pewne kanony,ale na Boga nie kązdy czlowiek ma czarne myśli; dla Michael kochal dzieci,jak ojciec,a w takiej miłości nie ma nic złego.Bashir to kanalia,za to co zrobił,musi kiedyś zapłacić; nie potrafię więcej pisać,bo oczy aż pieką od łez. --dziękuję aga-

15/10/11 19:39 gość B.
jeszcze w tytule brakuje literki w imieniu :) dzięki za tłumaczenie :)

15/10/11 17:38 marjol
mnieee miało być ***

15/10/11 17:37 marjol
Mni najbardziej zirytowało stwierdzenie " niestosowne zachowanie , bo 44 letni Michael / myślę że to jest ważne kto !/ trzyma dziecko za rękę !?!?!? to jeśli by go objął i przytulił to pewnie byłby GWAŁT ?!?!

15/10/11 17:37 marjol
Mni najbardziej zirytowało stwierdzenie " niestosowne zachowanie , bo 44 letni Michael / myślę że to jest ważne kto !/ trzyma dziecko za rękę !?!?!? to jeśli by go objął i przytulił to pewnie byłby GWAŁT ?!?!

15/10/11 16:12 Dobry duszek
Przeczytałam to i śmiech mnie ogarnia..Taboret oczernia Bashira(tego typka nie trawie..:/) a sam nie lepszy co to ma być przecież on w tym rozdziale pojechał po biednym Michaelu równo... Przepraszam a za co Mike ma niby przepraszać co.. za to że kochał dzieci,.. za to że miał złote serce ... za to że pomagał ludziom bo ja tu czegosś nie rozumiem.. Powinni przepraszać ci wszyscy którzy przez tyle lat na niego najeżdzali, opluwali i uprzykrzali Mu życie.. Michael you will always be in my heart <3 <3 <3

15/10/11 15:07 Ranita
Oj wredny ten Taboret - pan dobra rada z łaski szatana , a Bashir (niech mu ziemia...) Chociaż nie wiem czy mu tego życzę. Dziękuję -aga-

15/10/11 13:16 aga
A nie, dobrze było! Rany, jak ja się dziś plączę! każe, od kazania.

15/10/11 13:12 aga
każe, Omatko! Czytaj, czytaj... zanim naciśniesz wyśli!, jak napisała kiedyś Mariol.

15/10/11 13:10 aga
Właśnie w następnym rozdziale będzie Taboret liźnie tego, o czym piszesz, @neta. Zdziwiło mnie, dlaczego tak poprzestawiał to chronologicznie. Ale tam, nie silmy się na rozumienie kogoś, kto każe Michaelowi przepraszać za "niewłaściwe postrzeganie" i jest przekonany o racji tłumu, czyli publiczności. Też słyszałam o nowotworze Bashira.