En Pl
Strona główna | Tablica | Hyde Park | O stronie

My most wonderful moment by Michael Jackson
Interview year: 1972 Rok przeprowadzenia wywiadu: 1972
There have been many wonderful moments in Michael’s life, he told us. But there is one he’ll never forget. He’ll never forget it because it was the first happening that started his career in music rolling.

“My earliest memories of are of the other guys practicing in our front room with Mom and me just listening and Randy – he was just a baby then – going to sleep on her lap. Papa would bang away on the drums and all the others would sing and clap their hands and be playing instruments. Everyone was really grooving. And every night it would be the same thing. Everyone having a really good time, but all I got to do was clap my hands. And I really wanted to join in.

“But every time I suggested it, well the others would sort of grin at me and say, ‘Why, you’re so young, Mike. What can you play?’ I knew they were only kidding but it used to hurt me.

“But because I’m kind of a stubborn fellow, I never let on that I has hurting inside. I’d just shut up and listen and swing along with the music they were playing.

“And I really used to dig it. Even then, when none of us was doing anything too spectacular, I still used to dig it. I used to live through the whole day in a kind of dream, waiting for the evening when we could get together and start making music. Even if I couldn’t join in, I knew one day they’d let me and I could just keep up with them in my head – sort of sing along in my own mind, if you catch what I mean.

“Then I remember one day in the middle of winter. I was walking back from school and it was snowing. But I was feeling kind of sad, I was just holding my arms round myself to keep warm. I didn’t want to throw any snowballs. I didn’t want to talk to any of the other guys. I didn’t want to do anything. Like I said. I was feeling sad.

“I didn’t have too many friends at school because I was more interested in the music we were playing at home. And I was too proud, I guess, to turn to any of my brothers and tell them what I was really feeling. Man, was I low.

“Looking back I had no right to be. I guess I can say now. I was feeling sorry for myself.

“But when I got back to the house Mom called out and asked me if I wanted anything to eat. I just said ‘No.’ Then I trundled off to the loneliest corner of the house I could find and sat down with my thoughts.

“I guess I must have sat there for a couple of hours. I could hear the others but I wasn’t really listening.

“They had started their music practice. Jackie told me afterwards what had happened. They had just started when Pop said: ‘Where’s Michael?’ Tito had said: ‘He’s not feeling too good. He’s got the blues; not himself at all.’

“Pop had got really angry then, ‘We can’t have that – we’re supposed to be a family. We’ve got to help each other along when we’re not feeling too good. Marlon, you go and find him and bring to us.’

“So Marlon came and found me sitting in the corner of our bedroom. ‘Come on brother. Pop wants to see you downstairs.’

“ ‘I don’t want to go.’

“ ‘Well you’ve got to, come on,’ he said and grabbed me by the arm pulling me to my feet.

“We went downstairs and I stood in front of everyone. When I say everyone I mean it. Even little Randy hadn’t gone to sleep yet and was watching me. But Pop just grinned at me and said: ‘Come on Michael. We can’t have you feeling blue. What’s the matter?’

“ ‘I don’t know, Pop. I just don’t feel too groovy today.’

“And Pop sort of sighed and said: ‘Well sit down right there and sing us a song then.’

“I could hardly believe it. ‘Me sing with you’ I said incredulously.

“ ‘Well you’re old enough, aren’t you? You know how to sing don’t you? Well come on then, let’s be hearing you.’

“And then Jackie played a chord on the guitar and I started to sing. It was fantastic. I lost my blues with the snap of a finger.

”And soon everyone was clapping their hands and singing along.

“From that night on I’ve always sung with the others.

“That was the night I became one of the Jackson Five.

“It was the most wonderful moment of all my life.”
(źródło)
Michael powiedział nam, że było wiele wspaniałych momentów w jego życiu. Jednak jest jeden, którego on nigdy nie zapomni. Nigdy go nie zapomni, ponieważ to było pierwsze przedstawienie, którym rozpoczął swoją muzyczną karierę.

"Moje najwcześniejsze wspomnienia związane są z innymi chłopakami ćwiczącymi w naszym salonie, z mamą, mną, tylko słuchającym i Randy’m – on był wtedy niemowlęciem – zasypiającym na jej kolanach. Tata walił w bębny, a wszyscy pozostali śpiewali, klaskali i grali na instrumentach. Wszyscy naprawdę dobrze się bawili. I każdego wieczora było to samo. Wszyscy miło spędzali czas, jednak wszystkim, co ja mogłem robić, było klaskanie. A ja naprawdę chciałem się przyłączyć.

"Jednak za każdym razem, kiedy to proponowałem, inni uśmiechali się do mnie i mówili: ‘Po co, jesteś taki mały, Mike. Na czym ty możesz grać?’ Wiedziałem, że tylko sobie żartowali, ale to zwyczajnie mnie raniło.

Jednak dlatego, że jestem typem nieugiętego faceta, nigdy nie ujawniam tego, co mnie boli w środku. Zamknę się po prostu, będę słuchał i kołysał się w takt muzyki, którą grali.

"A naprawdę to lubiłem. Nawet wtedy, gdy żaden z nas nie robił jakiegoś wielkiego widowiska, wciąż to lubiłem. Żyłem przez cały dzień w czymś w rodzaju snu, czekając na wieczór, kiedy mogliśmy się zebrać razem i zacząć tworzyć muzykę. Nawet jeśli nie mogłem się przyłączyć, wiedziałem, że pewnego dnia mi pozwolą i po prostu dotrzymywałem im kroku w mojej głowie – coś w rodzaju wspólnego śpiewania w moich myślach, jeśli wiesz, o co mi chodzi.

"Wciąż pamiętam jeden dzień w środku zimy. Wracałem ze szkoły i padał śnieg. Byłem jednak smutny, objąłem się tylko ramionami, żeby się ogrzać. Nie chciałem rzucać się śnieżkami. Nie chciałem rozmawiać z innymi chłopakami. Nie chciałem nic robić. Tak jak mówiłem. Byłem smutny.

"Nie miałem zbyt wielu przyjaciół w szkole, ponieważ bardziej interesowałem się muzyką, którą graliśmy w domu. I byłem, jak sądzę, zbyt dumny, żeby zwrócić się do któregoś z moich braci i powiedzieć im, co naprawdę czułem. Człowieku, byłem przygnębiony.

"Patrząc wstecz, nie miałem prawa być. Myślę, że teraz mogę to powiedzieć. Użalałem się nad sobą.

"Kiedy wróciłem do domu, mama zawołała mnie i zapytała, czy chcę coś do jedzenia. Powiedziałem tylko: ‘Nie’. Potem poszedłem powoli w najsamotniejszy kąt domu, jaki udało mi się znaleźć i usiadłem pogrążony w moich myślach.

"Sądzę, że musiałem siedzieć tam przez kilka godzin. Słyszałem innych, ale tak naprawdę, nie słuchając.

"Zaczęli swoje codzienne muzykowanie. Później Jackie powiedział mi, co się wydarzyło. Właśnie zaczynali, kiedy tata zapytał: 'Gdzie jest Michael?' Tito powiedział: 'On nie czuje się zbyt dobrze. Ma chandrę; zupełnie nie jest sobą'.

"Wtedy tata naprawdę się wkurzył: 'Tak nie może być - powinniśmy być rodziną. Musimy sobie nawzajem pomagać, kiedy nie czujemy się zbyt dobrze. Marlon, idź, znajdź go i przyprowadź do nas'.

"Więc Marlon przyszedł i znalazł mnie siedzącego w kącie naszej sypialni. 'Chodź, bracie. Tata chce cię widzieć na dole'.

"'Nie chcę iść'.

"'Cóż, musisz, chodź', powiedział, chwycił mnie za ramię i postawił na nogi.

Poszliśmy na dół i stanąłem przed wszystkimi. Kiedy mówię, że przed wszystkimi, mówię serio. Nawet mały Randy jeszcze nie spał i przyglądał mi się. Jednak tata tylko uśmiechnął się przyjaźnie do mnie i powiedział: 'Chodź, Michael. Nie możemy pozwolić, żebyś się smucił. Co się dzieje?'

"' Nie wiem, tato. Po prostu nie czuję się dziś zbyt dobrze'.

"A tata jakby westchnął i powiedział: 'Dobrze, usiądź tam, a później zaśpiewaj nam piosenkę'.

"Nie mogłem w to uwierzyć. 'Ja mam śpiewać z wami', powiedziałem z niedowierzaniem.

"'No dobrze, jesteś na tyle duży, czy nie jesteś? Potrafisz śpiewać, czy nie? Więc chodź tu, posłuchamy ciebie'.

"I wtedy Jackie zagrał akordy na gitarze, a ja zacząłem śpiewać. To było fantastyczne. Mój smutek znikł, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

"I wkrótce wszyscy klaskali w dłonie i śpiewali.

"Od tamtego wieczoru, zawsze śpiewałem z innymi.

"To był ten wieczór, kiedy stałem się członkiem the Jackson Five.

"To był najpiękniejszy moment w całym moim życiu".

Autor tłumaczenia: kato


Masz uwagi do tekstu? Podoba Ci się tłumaczenie? A może zauważyłeś błąd? Napisz!


Please leave following field blank:

Komentarze

30/07/13 22:07 liz
Muzyka była jego celem, jego przeznaczeniem. Czy losy Michaela mogły się potoczyć inaczej, jeśli w wieku czterech - pięciu lat czuł się nieszczęśliwy, nie mogąc być jej częścią? "Żyłem przez cały dzień w czymś w rodzaju snu, czekając na wieczór, kiedy mogliśmy się zebrać razem i zacząć tworzyć muzykę. Nawet jeśli nie mogłem się przyłączyć, wiedziałem, że pewnego dnia mi pozwolą i po prostu dotrzymywałem im kroku w mojej głowie – coś w rodzaju wspólnego śpiewania w moich myślach..." Dorastanie w tak muzykalnej rodzinie musiało odcisnąć mocny ślad w kilkuletnim szkrabie i obudzić drzemiący talent. Piękne i cenne wspomnienia... Dzięki kato:)

30/07/13 13:41 marjol <3
To słowa prawdziwego twardziela w oprawie tak kruchego , delikatnego "odzienia " Już sama nie wiem co bardziej kocham w Tobie ??? Tą delikatność , czy ....myślę że całokształt , bo gdybym zaczęła oddzielać , to może byłbyś za lukrowany , mdły ?? Tak czy siak , kocham Cię <3

26/07/13 10:57 ♥ Jolanta ♥
Tak...potem wszystko ruszyło....jedno pozostało niezmienne "...Jednak dlatego, że jestem typem nieugiętego faceta, nigdy nie ujawniam tego, co mnie boli w środku..." dziękuję kato

25/07/13 23:58 Joy
Świetna historia. Dzięki za ten wywiad i tłumaczenie!

18/07/13 20:03 Anka
I tak sie to wlasnie zaczelo;-) dziwne ze w swojej autobiografi o tej historii nie wspomnial.

18/07/13 20:02 Anka
I tak sie to wlasnie zaczelo;-) dziwne ze w swojej autobiografi o tej historii nie wspomnial.