En Pl
Strona główna | Tablica | Hyde Park | O stronie

Dance of life Taniec Życia
Book: Dancing the Dream (1992)
Author: Michael Jackson
Zbiór Dancing the Dream (1992)
Autor Michael Jackson
I cannot escape the moon. Its soft beams push aside the curtains at night. I don't even have to see it -- a cool blue energy falls across my bed and I am up. I race down the dark hall and swing open the door, not to leave home but to go back into it. "Moon, I'm here!" I shout.

"Good," she replies. "Now give us a little dance."

But my body has started moving long before she says anything. When did it start? I can't remember -- my body has always been moving. Since childhood I have reacted to the moon this way, as her favorite lunatic, and not just hers. The stars draw me near, close enough so that I see through their twinkling act. They're dancing, too, doing a soft molecular jiggle that makes my carbon atoms jump in time.

With my arms flung wide, I head for the sea, which brings out another dance in me. Moon dancing is slow inside, and soft as blue shadows on the lawn. When the surf booms, I hear the heart of the earth, and the tempo picks up. I feel the dolphins leaping in the white foam, trying to fly, and almost flying when the waves curl high to the heavens. Their tails leave arcs of light as plankton glow in the waves. A school of minnows rises up, flashing silver in the moonlight like a new constellation.

"Ah!" the sea says, "Now we're gathering a crowd."

I run along the beach, catching waves with one foot and dodging them with the other. I hear faint popping sounds -- a hundred panicky sand crabs are ducking into their holes, just in case. But I'm racing now, sometimes on my toes, sometimes running flat-out.

I throw my head back and a swirling nebula says, "Fast now, twirl!"

Grinning, ducking my head for balance, I start to spin as wildly as I can. This is my favorite dance, because it contains a secret. The faster I twirl, the more I am still inside. My dance is all motion without, all silence within. As much as I love to make music, it's the unheard music that never dies. And silence is my real dance, though it never moves. It stands aside, my choreographer of grace, and blesses each finger and toe.

I have forgotten the moon now and the sea and the dolphins, but I am in their joy more than ever. As far away as a star, as near as a grain of sand, the presence rises, shimmering with light. I could be in it forever, it is so loving and warm. But touch it once, and light shoots forth from the stillness. It quivers and thrills me, and I know my fate is to show others that this silence, this light, this blessing is my dance. I take this gift only to give it again.

"Quick, give!" says the light.

As never before, I try to obey, inventing new steps, new gestures of joy. All at once I sense where I am, running back up the hill. The light in my bedroom is on. Seeing it brings me back down. I begin to feel my pounding heart, the drowsiness in my arms, the warm blood in my legs. My cells want to dance slower. "Can we walk a little?" they ask. "It's been kind of wild."

"Sure." I laugh, slowing to an easy amble.

I turn the doorknob, panting lightly, glad to be tired. Crawling back into bed, I remember something that I always wonder at. They say that some of the stars that we see overhead aren't really there. Their light takes millions of years to reach us, and all we are doing is looking into the past, into a bygone moment when those stars could still shine.

"So what does a star do after it quits shining?" I ask myself.

"Maybe it dies."

"Oh, no," a voice in my head says. "A star can never die. It just turns into a smile and melts back into the cosmic music, the dance of life." I like that thought, the last one I have before my eyes close. With a smile, I melt back into the music myself.

Nie potrafię uniknąć księżyca. Jego delikatne promienie rozsuwają na bok firanki w nocy. Nawet nie muszę tego widzieć -- chłodna niebieska energia wpada wprost do mojego łóżka i wstaję. Przemierzam ciemny korytarz i swing otwiera drzwi, nie po to by opuścić dom, ale by z powrotem do niego wejść. "Księżycu,tu jestem!" krzyczę.

"Dobrze," ona odpowiada. " Teraz daj nam trochę tańca."

Ale moje ciało zaczęło się poruszać na długo zanim cokolwiek powiedziała. Kiedy to się rozpoczęło? Nie potrafię sobie przypomnieć -- moje ciało od zawsze jest w ruchu.Od czasów dzieciństwa reaguję w ten sposób na księżyc,zupełnie jakbym był jej ulubionym szaleńcem i nie tylko jej.Gwiazdy rysują moją postać na tyle blisko,że widzę je poprzez ich migotanie.One również tańczą,robią delikatny molekularny skok,sprawiają,że moje atomy węgla skaczą w czasie.

Z moich ramion zrzuciłem ciężar,zmierzam ku morzu,które wydobywa inny taniec we mnie.Księżyc wolno tańczy wewnątrz i jest delikatny jak niebieskie cienie na trawniku. Gdy huczy piana morska,słyszę serce ziemi i tempo podnosi się.Czuję delfiny skaczące w białej pianie,próbujące latać i niemal latające,kiedy fale podnoszą się wysoko do nieba.Ich ogony zakreślają łuk światła jak blask planktonu w falach.Szkoła małych rybek wznosi się,błyskajac srebrzyście w świetle księżyca zupełnie jak nowy gwiazdozbiór.

"Ach" mówi morze,"Teraz jesteśmy zgromadzeni w tłumie".

Biegnę wzdłuż plaży,chwytając fale jedną stopą i uskakujac przed innymi. Słyszę słabe dźwięki-- sto przestraszonych piaskowych krabów kryje się w swoich kryjówkach na wszelki wypadek.Ale teraz ścigam się,czasem na moich palcach,czasem biegnąc z prawdziwą szybkością.

Odrzucam swój umysł,a wirująca mgławica mówi:"Teraz kręć się szybko!".

Uśmiechając się i odchylając głowę dla równowagi,zaczynam się kręcić tak dziko,jak tylko potrafię.To jest mój ulubiony taniec,ponieważ zawiera tajemnicę.Im szybciej sie obracam,tym dłużej znajduję się wewnątrz.Mój taniec jest całkowitym ruchem w całkowitej ciszy.Tak bardzo jak kocham tworzenie muzyki,to niesłychane,że muzyka nigdy nie umiera.A cisza jest moim prawdziwym tańcem,chociaż trwa nigdy się nie ruszając. Stoi z boku,mój choreograf pełen łaski i błogosłowieństwa dla każdego mojego palca.

Zapomniałem teraz o księżycu,o morzu i delfinach,ale kryję się w ich radości bardziej niż kiedykolwiek.Tak daleko jak sięga gwiazda,tak blisko jak ziarnko piasku,wzrasta obecnośc mieniącego się światła.Mógłbym w nim być na zawsze,jest tak ciepły i kochający.Ale dotknij go tylko raz,a światło wybucha blaskiem od bezruchu.Ono drży i przeraża mnie,a ja wiem,że mój los pokazuje innym,że ta cisza,to światło,to błogosławieństwo jest moim tańcem.Przyjmuję ten dar tylko po to,by oddać go z powrotem.

"Szybko,daj!",mówi światło.

Jak nigdy dotąd staram się słuchać,tworząc nowe kroki,nowe gesty radości.W końcu wiem,gdzie jestem,biegnąc z powrotem po wzgórzu.Światło w mojej sypialni jest nadal włączone.Widząc to,prowadzi mnie w dół.Zaczynam czuć bicie swojego serca,senność swoich ramion i ciepło krwi w nogach.Moje komórki chcą tańczyć wolniej."Czy możemy trochę się przejść?",pytają.""To jest rodzaj wolności"."Oczywiście".Śmieję się,zwalniając nieco bieg.Ujmuję klamkę,lekko zdyszany,zmęczony,ale zadowolony.Czołgając się do łóżka,pamiętam coś,co mnie zawsze zdumiewa.Mówią,że niektóre gwiazdy,które widzimy pośrednio,tak naprawdę nie istnieją.Ich światło trwa i dociera do nas przez miliony lat,wszystko,co robimy to patrzymy w przeszłość,w minioną chwilę,kiedy wszystkie gwiazdy nadal mogły świecić.

"Więc cóż robi gwiazda,kiedy jej blask zanika?",zadaję sobie pytanie."Może umiera"."Och,nie"'odzywa się głos w mojej głowie."Gwiazda nigdy nie umiera.Ona po prostu zmienia się w uśmiech i topi się,stając się z powrotem kosmiczną muzyką,tańcem życia".Lubię tę myśl,ostatnią przed zamknięciem swoich oczu.Z uśmiechem wtapiam w siebie tę muzykę.

Autor tłumaczenia: tiffani* i Agnieszka


Masz uwagi do tekstu? Podoba Ci się tłumaczenie? A może zauważyłeś błąd? Napisz!


Please leave following field blank:

Komentarze

18/05/10 19:45 MałgoŚ
Przeczytałam w jakiejś książce astronomicznej, że "wszyscy jesteśmy dziećmi umarłych gwiazd", reszta książki wyjaśniała co to znaczy w bardziej prozaicznym językiem. Dostrzegam w tym tekście przewrotny optymizm - tak naprawdę nikt i nic nie umiera, tylko zmienia się (może nie zawsze w uśmiech, muzykę i taniec).

18/05/10 00:54 Jolanta
To piękno zawarte w tych słowach mówi wszystko o autorze,o Jego duchowości,delikatności,wrażliwości;Michael,gwiazdo nasza ukochana będziesz świecić po wsze czasy.

18/05/10 00:45 Iwona
Gwiazda nigdy nie umiera zamienia sie w usmiech w naszych sercach i myslach, ty kochany przyjacielu jestes ta gwiazdą a twoja muzyka to kosmiczna energia, ktora nie ima sie czasu ani przestrzeni.